czwartek, 1 września 2016

ZAUFANIE do siebie i TRENING UWAŻNOŚCI

Dzieci mają wyjątkową zdolność do uważności na tu i teraz. Nie mają wdruków (utartych opinii), doświadczają wszystko w teraźniejszości to od nich powinniśmy się uczyć spokoju wewnętrznego.



Zaufanie do siebie.

Temat pomijany, a jednak ważny. W moim przypadku bardzo ważny, brakrakowało mi zaufania do samej siebie. Szukałam potwierdzenia większości prawd w otoczeniu, które przecież ma swoje wizje niekoniecznie zbieżne z moimi. Następstwem tego było budowanie tożsamości wielorakiej i łatwe odchodzenie od wcześniejszych przekonań. Teraz pracuję nad tym by opierać sie na sobie, mimo że mogę popełnić błędy, będą to MOJE BŁĘDY. Na nich zbuduję własne przekonanie, a nie udam sie do "doradcy", który wypełni moje wątpliwości.
Tutaj od razu zaznaczę, by nie popadać w absurdy, czasami warto sie kogoś poradzić, ale wszystko z umiarem. Uwierzcie, że sami znamy odpowiedzi.
Oczywiście to wszystko zdaje się trudne, gdy nie posiadamy uważności, nasze umysły zaprzątają utarte schematy, a podświadomość wciąż pracuje na wysokich obrotach.

"Karolina wciąż rozważała swoje życie. Co się stanie jak spotka się z Piotrem, czy będzie oczekiwał od niej czegoś więcej? Jest przerażona tym, że jej poprzedni związek nie wyszedł, wiec stara sie wymyśleć sposób, by nie popełnić tych samych błędów. Wpada w pułapkę perfekcyjności, wypiera swoje słabsze ja, bo teraz musi postarać sie jeszcze bardziej, by tym razem wszystko się udało. Nie sposób zapomnieć, że Karolina martwi się wieloma rzeczami i jej umysł ciągle pracuje na wysokich obrotach"

Jak widać po powyższym przykładzie. Dziewczyna nie ma w ogóle odpoczynku, który jest przecież tak ważny, by móc efektywnie oceniać rzeczywistość. Cały czas stara sie być lepszą wersją samej siebie. Kryzys skłonił ją do wglądu w swoje emocje i odkryła mechanizmy, które ją tu zaprowadziły, a to obudziło niepokój (a miało uspokoić). Chce wiec znaleźć odpowiedzi na większość pytań i dręczących ją wątpliwości. Jednak istnienie mechanizmów oznacza dla niej to, że nie może sobie ufać. Chodzi więc do psychologa, czyta książki, ulepsza swoje działania, ale te myśli galopują jak wystraszone stado koni. STOP. Trochę myślenia, jest nam potrzebne, ale nie niekończąca sie debata wewnętrzna. Zaraz pewnie zauważycie, że wszystko fajnie, ale nie mam nad tym kontroli!!!

Masz, jeśli nie nad myślami to nad zachowaniem. Uważność można praktykować dzięki różnym formą medytacji (zarówno tych prostych, jak i bardziej zaawansowanych). Organizmowi powinno się również dostarczać odpowiednią dawkę, wysiłku. Jeśli nie masz siły zrób 10 minutowy spacer! Staraj się robić go regularnie. Trening uważności to też zwracanie uwagi na rzeczy dziejące się teraz. Promienie słońca, praca, znajomi, myśli o tym co mam już teraz, za co mogę być wdzięczna, w czym czuję się dobrze i dojrzenie tego, że właśnie teraz jestem najwspanialsza, jestem kurna zajebista, a tego nie widziałam.

Mój obszar pracy na ten moment będzie ofiarowanie ludziom siebie (mogą być to porady, drobne prezenty, wsparcie), dla samej przyjemności dania i nie oczekiwanie niczego w zamian. Postaram sie skierować swoją uważność właśnie na to!

Dziękuje za Waszą chwilę uwagi, moge popełniać błędy w tekście, gdyż publikuję tekst zaraz po napisaniu, by czysto wyrzucić myśli, które we mnie się dzieją. Oczywiście, mam też skłonności do dysleksji, wybaczcie.

wtorek, 30 sierpnia 2016

ŻYCIE DZIEJE SIĘ TERAZ, zawsze tak było



I pamiętaj, że jesteś piękna. Bo masz w sobie tę wyjątkowość, talent i serce. I mimo że czasem rozsypujesz się na drobne kawałki, to i tak jesteś piękna. Bo każda łza jest oznaką wrażliwości, emocji. Nieważne, że czasem krzyczysz do lustra, tupiesz nogą, gryziesz dolną wargę do krwi. Nieważne, że posolisz herbatę przez pomyłkę. Niedoskonałość sprawia, że kocha się jeszcze bardziej i pomimo.

- Kaja Kowalewska / Siedem grzechów głuchych

Ten cytat skłonił mnie do napisania dzisiejszego wpisu.
Tyle się mówi o akcetacji siebie, o miłości własnej i przyznam że przeczytałam sporo publikacji na temat tego "Świętego Grala", który ma mi otworzyć wrota lepszego świata.
Wszystko to co było tam napisane, było takie oczywiste, a zaraz takie niedostępne. Czasami myślałam, że po prostu za dużo sie już wydarzyło, bym mogła odkryć ten magiczy stan.
Wtedy powiedziałam sobie "pal licho", nie uda mi się to, poddaje się, jestem jaka jestem i mam rozlegulowane emcoje, wiec jakakolwiek kontrola nad nimi nie ma sensu. Brzmi jak kapitulacja? Tak. Jednak to nie była przegrana. Nawet nie zauwazyłam, że dążenie do miłości własnej stalo się dla mnie tak ważne, że momenty słabsze traktowałam z wielkim rozczarowaniem. Nie to nie wewnętrzna miłość, to kolejne oblicze persekcjonizmu.
Miłość własna to zrozumienie dla siebie samej, pozwolenie sobie na te smutne, lękowe momenty, otoczenie się wtedy należytą troską, ale nie pięnowanie. Nie musimy się kurna 24 h cieszyć.

Obecnie zapoznaję sie z własnymi slabościami, pozwalam im ujrzeć światło dzienne i nawet nie wiecie jak to działa oczyszczająco. Szkoda, że tyle lat je chowałam. Mój nowy proces trwa.
Cieszę się !

Myślę, że pojawiła się zgoda wewnętrzna na to co mi się przytrafilo (nerwica, depresja) Na to co mogę z tym zrobić. Odwaga cywilna by mimo lęków brać odpowiedzialność za swoje życie. Wziełam! To sukces!

Już teraz jestem calkowita. Nie muszę czekać na ten moment "Oświecenia", on się dzieje, a ja przez brak uważności na tu i teraz szukałam go w przyszłości.

Przeszłość już była, a przyszłość nie jest znana. Nasze zycie toczy sie teraz.
Własnie dziś świeci słońcę, w tle gra muzyka, a moja zielona herbata smakuje jakby intensywniej.

czwartek, 25 sierpnia 2016

PRZEŁOM i kontrolowany zakręt :-P

 
Myślałam, że nie przeżyję tych kolejnych miesięcy, a żyję, czyż to nie wspaniałe?
I nadal tarzam sie w stanach lęku i smutku, ale tym razem świadomiej i z poczuciem wzięcia odpowiedzialności za własne życie.
Latami zastanawiałam się nad tym by mieć kogoś na kim mogłabym polegać, a ten ktoś jest we mnie tylko muszę go trochę odkopać z wielu warstw kurzu. Jestem całością już teraz. Daję czas podświadomości na nauczenie się nowej roli, potrzebuje go, a że w tym czasie dolegliwości się nasilają jest to zupełnie normalne. Niedługo znowu wejdę na ścieżkę zdrowia, tym razem będę miała świadomość, że jestem w zgodzie z samą sobą.
Na terapi również zostałam poinformowana o przełomie, o nowej drodze na którą weszłam i duma rozlała się z moim sercu. Ja weszłam, ja podjęłam decyzję, JA to podobno słaba z dolegliwościami lękowo depresyjnymi.... tak w każdym jest wewnętrzna siła, ta która pozwoliła mi przejść przez pierwsze, ciężkie czasy z nerwicą i smutkiem! Wiedziałam, że chcę iść do przodu, mimo tego jak bardzo umysł chciał pozostać w stanie pokrzywdzonej.
Przeczytałam niedawno, żeby nie utożsamiać się z nerwicą ani depresją. Dolegliwości nie świadczą o nas, to stan chorobowy, a nie dowód na to że jesteśmy "psychiczni". Nasza tożsamość nie opiera się na nich, choć rzeczywiście czasami błądzimy i nadajemy sobie etykiety, po co? By wejść w najgorszą z ról? Ofiary.
Odzyskiwanie kontroli nad swoim życiem to ważny proces. Będzie nas przerażał, ale równolegle będziemy czuli, że jednak sporo leży w naszych rękach, a strach przed tą odpowiedzialnością był na wyrost.
Jakie teraz mam plany... Chcę popracować trochę nad "współuzależnieniem" oraz mechanizmami DDD (Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej) to moja praca domowa.

Mam nadzieje, że wy również podążacie do PRZODU. Nie bójcie się towarzyszących temu emocji, nie ulegajcie stanom zrezygnowania, Wasza droga jest ważna, Wy jesteście ważni, a dla samych siebie NAJWAŻNIEJSCI i nie ma w tym nic egoistycznego.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Moje pozytywności

Wróciłam do tańca
Kupiłam cudowne buciki
Odważyłam się wziąć odpowiedzialność za własne życie
Postawiłam granice
Uczęszczam na terapię
Lubię moich znajomych
Daje wsparcie
Pomagam
Jestem wspaniałą kobietą
Jestem atrakcyjną kobietą
Mam bogate wnętrze
Mam marzenia
Mam wolę walki o lepsze jutro
Kocham zwierzęta i mam cudownego psiaka
Lubię naturę
Lubię pracę
Kocham świat
Otwieram sie na ludzi
Dziś jest piękna pogoda

Mogę tyle rzeczy, wiec mogę też kochać siebie. Tą małą wystraszoną dziewczynkę, która nie musi się już bać. Opiekuję się nią. Moich skarbem, samą sobą,

BĄDŹ autentyczny dla siebie samego, nawet w bólu.

Moich drodzy,

Mogłabym powiedzieć, że tonę w depresji i nie wiem co mi jest.
Jednak pozwalam sobie na ten smutek, żal i rozpamietywanie. Jestem wciąż w trakcie żałoby po wieloletnim związku. Jeden z ostatnich elementów mojej skomplikowanej układanki.

Tyle lat ile czułam, że nie chcę tego związku i mieszało mi się to z potrzebą bycia w nim. Niektórzy ludzie pozostają w zwiazkach bez milości i porozumienia, gdyż nie chcą opuścić swojej strefy komfortu. Nie chcą też zmierzyć sie z uczuciami, które pojawiają się po zakończeniu głębokiej emocjonalnie relacji. Czemu? Oczywiscie dlatego, że jest to trudna droga w której nie brakuje poczucia winy, przekonania że coś z nami nie tak skoro nam nie wyszło, że musimy zmienić mechanizm, który nas tam zaprowadził, pokochać siebie, zrozumieć siebie, spojrzeć na braki z dzieciństwa, które być może kurczowo nas w tym poprzednim związku trzymały. To ciężki bagaż, ale czy wyobrażałam sobie życie w czymś w czym nie czułam się dobrze. Jak to odbiłoby się na mnie w dalszym życiu? Czy znowu wachałabym się pomiędzy dobrymi stanami i złymi? Cel od początku bloga był jasno sprecyzowany, droga w stronę słońca. Gdy nie wiesz co jest Twoim celem podąrzaj za słońcem, za jasnym punktem, czymś co intuicyjnie jest dla Ciebie dobre. Tylko nie utożsamiaj słońca z kimś kto ma Cię teraz uratować, na kim możesz zawisnąć by nie poczuć tych emocji. Przyjaciele, tak to wartość ponadczasowa, takimi ludźmi się otaczaj, oni wyciągną rękę w tych trudnych momentach. Jednak szukanie plastra na ból w postaci kogoś kto Cię uzupełni to droga do nikąd, nieprzepracowane emocje wrócą, kiedyś. Trzeba być autentycznym, cierpisz i masz do tego prawo, to oznacza że Twoje serce jest jeszcze czymś zajętę. Być może wiele lat nie dopuszczałeś do siebie prawdy, stąd teraz ciężko się Tobie z nią zmierzyć, ale prawda to jedyny droga do pogodzenia się z swoimi demonami. I wierzcie to będzie nieprzyjemne, ale autentyczne i to jest wartość sama w sobie.

Straraj się w tym wszystkim jednak unikać wchodzenia w negatywne wizje:
(MOJE)
Już nikogo sobie nie znajdę
Nie poradzę sobie z tym
Zawsze będę zablokowana uczuciowo
Będę przyciągać niewłaściwych ludzi
Leczę się z zaburzeń depresyjno lękowych, wiec jestem skazana na życie w samotności,

(MOJE PO PRZEKSZTAŁCENIU)
Kiedyś wejdę związek, który jest zdrowy, bo pozwoliłam sobie na prawdę i uzdrowienie swoich emocji
Radzę sobie od 4 miesięcy, jestem silną kobietą.
Blokady zaczną odpuszczać, pozwolę sobie na otworzenie się na nowo
Gdy jesteś autentyczny, przyciągasz autentycznych ludzi. W momencie gdy będę miała poczucie własnej wartości, zdrową miłość własną, przyciągnę takie same osoby i wejdę w relacje,
Zaburzenia lękowo depresyjne to choroba cywilizacyjna, nie wykluczają z życia. Inni ludzie mają cukrzycę, a ja mam lęki.

Takie przekształcenie trzeba wykonywać codziennie, póki nie zaczną pojawiać sie automatycznie. Zmieniajmy te złe schematy, dla siebie.

Trzymajcie się ciepło i walczcie o siebie, bo warto.




piątek, 24 czerwca 2016

ZGORZKNIENIE to dla nas trudny temat.

Jestem pewna, ze czujecie nieskończony żal na to co Was spotkało. Ja tak mam, często się na tym łapie, ale wiem, że to trujący żal. Napiszę o kilku ważnych pracach, które musimy wykonać, by nie obudzić się w stanie, w którym złość zacznie rozlewać sie na inne sfery naszego życia. Znacie pewnie ludzi, którzy uważają wszystkich i wszystko za zło wcielone. Ja znam i boli mnie ich dramat.

Są to osoby podobne do nas, które kiedyś ktoś mocno skrzywdził. W tej wojnie o siebie pogubili się. Każda wojna, która trwa zbyt długo nie służy osiągnięciu żadnego celu i staje się stylem życia.
Ostatnio trafilam na artykuł w charakterach, który opisuje sposoby na unikniecie zgorzknienia.

1. PRZEBACZ

SOBIE- My wychowani w zbyt dużym poczuciu krzywdy, winy i niskiej wartości zaczeliśmy walkę o siebie. Na początku na oślep, popełniając wiele błędów, które skutkowaly tym, że byliśmy podobni do tych od których uciekaliśmy. Spokojnie. Teraz to wiemy, a wtedy targały nami emocje i stare schematy, wiec dlaczego nie mielibyśmy sobie w końcu wybaczyć?

Wybaczenie sobie nie oznacza, że zwalniamy się z odpowiedzialności za nasze działania. Dopuszczamy do siebie prawdę o nas samych i przyznajemy się, że my też popelniamy błedy, bo jesteśmy tylko ludźmi. Wpływa to na nas uwalniająco, bo te ciążące niedopuszczone prawdy o nas samych nie pozwalały nam się zintegrować. Opuszczamy mity i perfekcjonizm- nie musieliśmy być nieomylni, by nie popełnić tych błedów.

Kiedy wiesz jakie masz słabe strony, możesz zacząć nad nimi pracować. Nie ma nic złego w wadach, ale trująco złe jest wypieranie ich.

INNYM- Nasi oprawcy też byli czyimiś ofiarami, lub ludzmi chorymi na psychopatie, socjopatie, alkoholizm. W momencie w którym uświadomiliśmy sobie naszą krzywdę  nasze serca i umysł zapragnęły ZADOŚĆUCZYNIENIA. Jednak to, ze my poznaliśmy ich ciemny świat, nie oznacza, że oni wyzdrowieli, dalej to chorzy ludzie. Zdarzają sie wyjątki, że rzeczywiście dostajemy zrozumienie, przeprosiny i przynanie się do niewygodnej prawdy. Niesty w większości oprawcy dożywotnio stosują mechanizm wyparcia, a nasze oczekiwania, tłumaczenie, domaganie się prowadzi nas tylko do frustracji.

Wybaczam choremu człowiekowi. Nadal wiem że to co uczynił było złe, ale juz wiem że na to nie zasłużyłem i godzę sie by dać temu odejść.

2. BLACK & WHITE- W naszym życiu, ale ktoś jest oddanym przyjacielem, albo wrogiem. Topimy się w szczęściu, lub stoimy w obliczu katastrofy. Jesteśmy kochani, lub krzywdzeni. Doceniają nas w pracy, lub mamy przeswiadczenie, ze zaraz nas zwolnią. DOŚĆ KRZYCZĘ!

Życie nie jest czarne lub białe, jest milion odcieni szarości. Odejdźmy od schematu wszystko albo nic, odganiajmy katastrofalne wizje, nie wchodźmy w spiralę nakręcania się. Dystans, dystans, dystans.

Coż moi rodzice nie byłi obliczem samego zła, dali mi też dużo dobrego. Strali się jak potrafili. To że szef ma do mnie pretensję nie oznacza że jestem złym pracownikiem. Gdy ktoś zwraca mi uwagę nie ma zamiaru mnie skrzywdzić. Gdy wstaje rano z depresją nie oznacza, że wchodzę w gorsze stadium choroby. Gdy partner się mnie czepia nie znaczy że chce mnie krzywdzić. Jeśli decydujemy się na rozstanie, nie oznacza to końca świata, tylko wybór innej drogi.

W całym tym życiowym pędzie skupiamy się na tym co złego nas spotkyka. Nie zwracamy uwagi na tym co nam się udaje. Pracujmy nad nieumniejszaniem swoich osiągnięć, zalet i odczuwajmy życie w prawdziwym obrazie. Nie postrzegajmy katastrofy w każdym życiowym błędzie. Myślę, że tu pomocne będzie 5 zasad zdrowego myślenia http://depresjalekowa.blogspot.com/2016/05/szklanka-do-poowy-pena-piec-zasad.html


3. KIEDY SPOKTAM NORMALNYCH LUDZI?

Zdarza się, że widzimy w okól siebie samych nieżyczliwych, głupich, zagubionych ludzi, którzy wszystko robią inaczej niż trzeba. Szanse na to, że wszyscy ludzie są tacy jest nikła. Bardziej prawdopodobne, że nasze wymagania są za wysokie. Otóż, nieakceptujemy u innych cech, których nieakceptujemy u siebie. Budujemy mur wokół siebie, co znacznie zawęrzą nasze postrzeganie.
Oczekujemy, że inni będą nieomylni, perfekcyjni bądź nie będą mieli słabości. Wrecz zalewa nas złosć jak widzimy te cechy obok i tracimy szacunek do takiej osoby, a jednocześnie zazdrościmy, że ich to tak nie trawi jak nas.

4. PESYMIZM i GENERALIZOWANIE- "Nigdy nie bedę tym kim chce być", "Nigdy nie stworzę zdrowej relacji", "Zawsze już będę miała depresję", "Nie uda mi się nigdy schudnąć", Jestem gorsza niż inni"

Jak masz mieć siłę do pracy i odczuwać szczęście, jeżeli nastawiłeś się do życia w taki sposób. Byś może jako młody czlowiek uznałeś, że jeśli założysz najgorsze to unikniesz rozczarowania. Nieświadomie zbudowałeś mechanizm, który Cię ograniczał.

Również w małych wydarzeniach, poszukujmy pozytywów. Jeżeli dłuzej czekamy na posiłek w restauracji, zwróćmy uwagę że przecież siedzimy w fajnym towarzystwie i pijemy wyśmienite wino, czy warto odbierać sobie radość, bo czegoś w danym momencie jeszcze brakuje?

5. UCZUCIE BRAKU KONTROLI

Być może dorastaliśmy w domu, gdzie "dzieci i ryby głosu nie mają".lub byliśmy w zwiazku w którym nie mogliśmy być sobą. Konsekwencją tego stanu jest uczucie, że nasze życie zależy od innych. Zdaje nam się, że nie umiemy podjąć decyzji o nas samych, ale to też jest fałszywe przekonanie. Droga do opuszczenia modelu wyuczonej bezradności nie jest czymś co stoi poza naszym zasięgiem. Zacznijmy nią iść, każdy we własnym tempie, z podknięciami i bledami, ale próbujmy poznać siebie na nowo i prawdziwie.


6. MITOLOGIA CODZIENNA-

Bywamy przekonani, że kiedy: wygramy w totaka, kupimy mieszkanie, znajdziemy odpowiedniego parnera, wygramy z chorobą nasze problemy w końcu się skończą. Uzależnianie szczęścia od bliżej nieokreślonych zdarzeń prowadzi do tego, że wciąż nie dajemy sobie prawa by go odczuwać teraz.

Uwielbiam Grecję, chciałabym do niej jeździć jak najczęściej, ale jeśli nie mam takiej możliwości jadą na pobliską rzekę i odczuwam prawie ten sam stan zadowolenia jak przy wyjeżdzie zagranicznym. Cieszmy się z tego co mamy już teraz. Wieczny bieg za marchewką to tortura.



środa, 15 czerwca 2016

INFORMACJA techniczna

Witajcie,

Ponieważ trochę zbaczam z tematu samej depresji lękowej, kwestie wychodzenia  ztoksycznej relacji będę rozważała na drugim blogu: http://tangozwampirem.blogspot.com/

Jeśli dotyczy WAS problem współuzależnienia od partnerów, bycia w toksycznej relacji to zapraszam tam.