piątek, 18 października 2013

ALKOHOL mnie to nie dotyczy?!

"Być może al­ko­holem za­pijesz smut­ki, ale one i tak wyt­rzeźwieją szyb­ciej od Ciebie. "
 


Słaniam się od wczoraj. Tak dobrze się czułam już tydzień. W sobotę wino stało się moim złowrogim sprzymierzeńcem i trach. Już drugi dzień czuję się gorzej, a dokładnie serce bije mi głośniej, mam zły nastrój, jestem lekko otępiona ;-(. Każdy spyta po co Ci to było? A ja nie wiem co odpowiedzieć. Dlatego, że alkohol był w moim życiu częstym kompanem i jakoś tak się do niego przywiązałam, że jak tylko zapomnę o Anice to znów wypijam jedną szklankę wina, później następną, no piszę tu by następnym razem nie dać się skusić.

No i teraz płacę za kiepskim samopoczuciem i obawą, że namieszałam w swoich neuroprzekaźnikach na tyle, że lek się nie nastroi.

Zastanawiam się czy mój problem nie jest już początkową fazą alkoholizmu. Tak, boję się teraz wszystkiego co może zagrażać spokojowi mojej psychiki. Jestem hipochondryczką również w znaczeniu chorób duszy, więc mogę sobie dużo wmawiać. No, ale że Anika jest ciągle blisko to patrzę jakby bardziej podejrzliwie na wszystko co do tej pory niszczyło moje życie.

Czy piłam z powodu złego nastroju? Oczywiście, że spotykałam się z koleżankami i piłyśmy by się wygadać z powodu jakiś niepowodzeń.

Czy traciłam film? Nie.

Czy piłam dużo? Tak, bo jakoś tak zawsze miałam wysoką tolerancję.

Czy miałam ciągi picia? Nie zwykle nie mogę spojrzeć na drugi dzień na alkohol.

ah. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz