czwartek, 17 października 2013

PAMIĘTNIK Latricji

02.10.2013


Piszę bo mam potrzebę analizy swoich myśli. To jest mój sposób na układanie swojego JA.

Wczoraj miałam wieczór z moim przeszłym, obecnym, niedoszłym, żeby było łatwiej damy mu imię Matt.

Siedzieliśmy z początku w trójkę z moją siostrą. Oni pili piwo, ja oglądałam film i od czasu do czasu coś dodawałam do dyskusji. Chodzi o to, że byłam wciąż połamana w związku z długim bólem szyi i gorszym samopoczuciem ostatniego czasu. Nie chcę wieszać na sobie psów, ale któryś raz już wypiłam więcej niż to wskazane przy leczeniu paroksetyną. Efekt często jest taki, że następne dni są wyjęte z życiorysu.

Jestem człowiekiem i przypominam, że ludzie mają prawo popełniać nawet takie błędy.

No i wieczór minął na nie wiem czym, w końcu udałam się do łazienki, a tam "taadamm!" nie mój dezodorant damski. Matt powiedziała z przekorą "Nie Twój?..", no nie mój. No, ale najlepsze z tego wszystkiego jest to, że mojego nie było. Przekazałam co o tym myślę, no i oczywiście wyjaśnienie było takie, że jak się zabierał z domku (byliśmy w na wyjeździe jakiś miesiąc temu) rzeczy to tam leżał i schował go do saszetki. Gaszzzz!

No i dlaczego zginął mój dezodorant? Najbardziej realnym wyjaśnieniem jest to, że była u niego koleżanka i przez przypadek zabrała mój.

Czasami zdaje mi się, że żyję w jakimś Truman Show w wersji damskiej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz