wtorek, 17 grudnia 2013

PANIKA GDY zaczyna mi zależeć ;-)

Nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem kolejnego partnera. Wystarczyło, że pojawiła się tęsknota za tym wspaniałym uczuciem i już moje oczy wypatrzyły wspaniałego mężczyznę.
2 tygodnie maili i pierwsze spotkanie.
Nie zakochałam się, bo uważam, że miłość to moment w którym masz już pewną stałość w uczuciach. Niestety zauroczenia w moim wydaniu to stan niekontrolowanych emocji, a większość czytelników, wie że przy nerwicy emocje to stan nieproszony. Ahhh, Chcę zwiewać gdzie pieprz rośnie i siedzieć w swojej stałej melancholii niż tworzyć nowe uczucie. Boję się, że zobaczy, że uczuciowa dziewczyna to najgorszy wybór z możliwych, boję się  w sumie wszystkiego.

No i co z ta moją chorą głową się dzieje? Dlaczego nie mogę jak normalny człowiek stworzyć rodziny, mieć wspaniałych dzieci, tylko analizuję wszystko z niekorzyścią dla siebie samej.

Jestem ponadto uzależniona od poprzedniego związku. Boję się zakończyć go definitywnie po tylu latach, mimo że w ogóle już go nie ma. Partner świadomie nie stara się by coś w tej materii zmienić. Mówi, że chce dzieci. No i co? Jak tłumaczę że najpierw musi się zmienić to mówi, że jak będzie dziecko wszystko się zmieni. Oczywiście, będzie miał większą możliwość zatrzymania mnie przy sobie. Jednak jeśli ktoś pragnie miłości to powinien kochać. ??????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz