środa, 22 stycznia 2014

Wahania nastroju SO TIRED TO BE STRONG

No więc wstaje i zmuszam się do działania. Jestem na etapie, że samo myślenie o powodach mojego stanu boli już samo w sobie. Najgorszy jest poranek, ścisk szyi, uczucie tj.kaca uczuciowego i głowy w imadle. Tak to właśnie wygląda ;-(. Shit, shit shit!


Najgorszy w mojej przypadłości jest stan zawieszenia, niezdecydowania, lub jakby to nazwać dwoistości chęci. Przez to, że zwykle byłam dość liberalna we własnych poglądach, widzę wiele rozwiązań. To przy nerwicy jest nie dobre.
Dla przykładu:  Tak więc widzę możliwość życia w domu rodzinnym i wyprowadzki, bycia w przeszłym związku i związania się na nowo, pracy w mojej firmie i wyjazdu na dłużej za granicę. Nienawidzę tego, ale odkąd pamiętam tak miałam, przez co umiałam się dostosowywać do zmieniających się warunków. Wspomnę, że jako młoda osoba musiałam się dość często wyprowadzać i zmieniać środowisko szkolne i poza szkolne. Jedyną stałą rzeczą było rodzeństwo. Na szczęście ;-). Na stworzyłam sobie granic , bo nie mogłam. Moje zdanie nie liczyło się.

No i efektem tego wykształtowała się właśnie moja osobowość. Mega elastyczna osobowość, która nauczyła się zmieniać jak kameleon. Tak właśnie. To ja zmienna Lena z nerwicą ;-P.

Teraz skrupulatnie analizuje własne pragnienia, by zrozumieć czego chcę i jaki obrać sobie cel.
Nie mogę już iść z flagą "jakoś to będzie". Muszę wiedzieć czego tak naprawdę pragnę i wtedy będzie mi łatwiej. Chcę realizować swoje pasję, mieć prawdziwych znajomych i w końcu być sobą- całkowicie. W dalszych planach chcę mieć mężczyznę 2 in 1, czyli najlepszego przyjaciela i namiętnego kochanka. Oj poszalałam :-P.  DO tej pory wybierałam raczej typy stręczyciel, narzekacz, dupek, egoista, mamęła i wiele wiele innych.
Ostatni trafił się pesymista i dyktator, OMG. Masakra. Nie można było przy nim być słabym. Musiałam błyszczeć i pokazywać się z jak najlepszej strony. Następnie przyjąć uwagi, godnie z pokorą. Atfuuu. Of course zawsze się stawiałam i tak wałkowaliśmy te toksyczne tango długimi latami. Na początku uważałam, że dla mnie to nie jest wyzwanie, że radzę sobie świetnie. NIE wzięłam pod uwagę tego, ze wystawiając się na przewlekły stan wkur... (big nerw) będę wprowadzała depresję lękową na salony mojego wnętrza.

Przykro mi, ale ten temat w moim pamiętniku, będzie przewijał się do znudzenia. Widzę u siebie pewne elementy uzależnienia, ale raczej jako osoby unikającej bliskości. Nie kocham za bardzo, ale raczej boję się pokochać. Oszukuję siebie że jeśli będę chłodna emocjonalnie, to tak partner będzie chciał ze mną być. W rezultacie, rzeczywiście możecie przytrzymać przy sobie partnera wiele lat, ale NIGDY nie zbudujecie prawdziwej więzi. Jedyne co można tak otrzymać to mechanizm uzależnienia od niszczących emocji. Tzn. ja dążę do tego, by on chciał ze mną być.  On dąży do tego samego. Żadne z nas nie dąży do stworzenia więzi przyjacielskiej, mimo, że każde bardzo jej pragnie. Jednak strach przed pokazaniem czułości jest silny, to dla nas jak pokazanie się z tej słabej strony. Przecież my jesteśmy mocni, zrównoważeni, my wiemy, że nie można,że silny ma łatwiej. To nasze fałszywe kody. Tak właśnie nauczyliśmy się w młodości funkcjonować, może ja DDD on DDA, tworzymy naszą CHORĄ MIŁOŚĆ.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz