środa, 26 marca 2014

BEFORE przed wizytą u Pani psycholog

W następnym tygodniu kolejna wizyta u Pani psycholog.

Nie mogę się doczekać, choć mam głębokie przekonanie, ze znowu będę jej mówiła o tym samym. W tym czasie ona uśnie i spadnie z krzesła. Mam nadzieje, że za jakiś czas coś zaskoczy i będzie wyłaniał się jakiś objaw samoświadomości, bo na razie chciałabym by mi powiedziała co mam zrobić. Nie od tego jednak są psycholodzy, to nie są zastępczy rodzice, którzy pokierują . Oni pomagają nam zrozumieć co my chcemy zrobić.

Ja chcę żyć, rozwijać się, zdrowieć z nerwicy, kochać, być kochaną, szanować i być szanowaną.
Tylko nie umiem obrać właściwej drogi, ze strachu, z konfliktów, z niepewności uczuć i dość długo stoję na najgorszym możliwym położeniu, czyli "rozdrożu".

Droga A- zakończyć i iść dalej.
Droga B- kontynuować i pracować nad związkiem.
PUNKT C- moje rozdroże.

Punkt C- to najlepsza pozycja dla dziecka, a ja właśnie widzę ten brak dojrzałości w swoich poczynaniach. Oddać innym prawo do kierowania własnym życiem i egzekwowanie czy oni dobrze to robią. Trochę przesadzam, ale po części to tak jest. Tak właśnie żyje moja rodzicielka, za jej samopoczucie w dużej mierze odpowiedzialny jest tata. Jak nie ma na nowe ubrania, kosmetyki to jest zła na niego. Jak coś nie idzie w firmie dobrze to również winny jest on. Oddała mu prawo do gospodarowania pieniędzmi, mimo że on najzwyczajniej w świecie nie potrafi tego robić i wpędza firmę i ją w długi. No, ale przynajmniej ma świadomość że to jego wina, a nie jej. Co jest gorsze? Poczucie winy czy poczucie odpowiedzialności? Ona też jest niedojrzała, jak ja.

Kwestie taty przesunęłam na osobny wątek. On wcale nie jest idealny. No, ale póki co na terapii skupiamy się na jednym temacie, a jest nim moja relacja z moim partnerem.

Również zdaję sobie sprawę z wad mojego partnera. Duża ilość alkoholu w jego życiu, brak troskliwości, ciepła, wygodnicki tryb życia (mieszkać u mnie i jeździć moim samochodem), zazdrość, brak zaufania do mnie, naciski na intymność, pesymizm, malkontenctwo.

Ja również mam tych wad trochę.

Zastanawiam się na ile jego wady, nie pozwalają mi być z nim szczęśliwą? Odpowiedź znam, gdyby był życzliwy, szanował mnie, był dla mnie wsparciem to mogę znieść niektóre wady. Chciałabym, by nie wpędzał mnie w poczucie winy, za to że odeszłam. Chciałabym żeby zaczął być bardziej samodzielny (samochód, wspólne plany mieszkaniowe), a nie życie w moim domu rodzinnym.

Czy możliwe jest by był taki jakim chciałabym? To mnie trzyma w moim rozdrożu. Nie wiem czy to co pragnę jest możliwe do osiągnięcia z moim partnerem.



7 komentarzy:

  1. Witaj Lati.

    Niedawno natknęłam się na Twojego bloga i przeczytałam z zainteresowaniem. Podoba mi się Twój sposób pisania.

    Myślę, że skoro zauważyłaś, że stoisz na rozdrożu, to już długo na nim nie postoisz, bo chyba chcesz coś zmienić. Co do drogi B, do pracy nad związkiem potrzeba dwojga, a czy Twój partner chce pracować? zmienić wasze relacje??

    A odpowiadając na twoje pytanie, to myślę, że on nie będzie taki jak chcesz, bo jest jaki jest..

    Pozdrawiam:) M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za komentarz i zainteresowanie.
    Właściwie to wiem, że on nie będzie taki jak ja chce. Ja boję się, że wieszam na nim psy, choć nie powinnam. Boję się, że za dużo wymagam i specjalnie wyłapuje niedoskonałości, by budować jakiś nieznany mi mur. Tak, więc chciałabym wiedzieć na ile moja postawa doprowadziła do takiego stanu, a na ile faktyczne niedopasowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie mogłabyś po prostu przyjąć, że jest jak jest, uznać to za fakt i nie zastanawiać się, co do tego doprowadziło???

      Pewnie się na to złożyło wiele czynników, ale nigdy nie będziesz wiedziała co dokładnie i w jakiej proporcji wpłynęło na sytuację między Wami. M.

      Usuń
  3. Mogę to przyjąć.
    Mogę powiedzieć dziś, że to już nie ma racji bytu i zakończyć 7lat. Tylko czuję się jakbym 7 lat budowała dom do stanu surowego i zdecydowała się budować nowy, bo ten już nie jest taki jaki chciałam. Może jednak można poprawić pewne konstrukcje?
    Chcę zrozumieć siebie, bo może z nikim nie stworzę szczęśliwego związku- póki nie naprawie własnego pojmowania rzeczywistości.

    Pozdrawiam,
    Lati

    OdpowiedzUsuń
  4. Można poprawić konstrukcje, jeśli fundamenty są mocne. M.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co jest fundamentami związku?

    OdpowiedzUsuń
  6. Miłość, szczerość, zaufanie, wierność, przyjaźń. M.

    OdpowiedzUsuń