czwartek, 6 marca 2014

Moja prywatna PŁAKALNIA

Nie sądziłam, że kiedyś zrozumiem dlaczego ludzie z wiekiem stają się bardziej zgnuśniali, izolują się i nie korzystają z życia jak Ci młodzi. Teraz rozumiem, że zapał studzi dojrzałość i kolejne lata.

Zawsze marzyłam o tym, że będę uśmiechniętą staruszką w modnej czerwonej chuście na głowie i domu pełnym życia i ludzi. Miał być drewniany, słoneczny, bo ja miałam być tą inną staruszką.
Z dziadkiem mieliśmy podróżować po Świecie i spędzić wspaniałą starość.



Nic. Życie doświadcza człowieka, a elastyczność powrotu do pierwotnego kształtu wiotczeje z wiekiem.

Jak mogłam nie przewidzieć, że już u progu 30roku  życia, plany me pokrzyżuje zaburzenie nastroju. No mnie? Uśmiechniętą, aktywną? Dobrze. Przyjęłam co przyjąć miałam, ale jestem już zmęczona brakiem siły, bólami głowy, ściskami i dodatkowymi kilogramami wraz z moim SSRI. Dopiero co się zaczęło, a ja już walczę 2 lata, jak ten czas leci!

Czy przegrywam, nie. Dużo robię w kierunku zdrowienia, aktywność, psychoterapia, odizolowanie się od pewnych problemów, blog, nowi ludzie, wyzwania zawodowe, ale jestem potwornie zmęczona. Po prostu mój sen nie daje mi odpoczynku i jest wynikiem sztucznie stworzonej dawki odpowiednich substancji aktywizujących moje leniwe neuroprzekaźniki do życia.

Nie jestem jakimś unikatem, różne pogłoski mówią że stany depresyjne ma 20 % społeczeństwa, no wiec na tle światowych rankingów jestem jedną z wielu. Tylko fakt, że nasilenie depresji też jest różne. Co jakiś czas nowa gwiazda robi comming out ze swojej walki z depresją czy nerwicą, tak te piękne bogate osoby też. No i to trochę pomaga, ale wraz z ich wojami dochodzą mnie również słuchy o tych którzy przegrali. Wszędzie roi się od informacji, które już mnie męczą.

Najchętniej wyjechałabym na południ, a życie ograniczała do wyjść na plażę i do miejscowych knajpek. Czytałabym książki i uśmiechała się do obcych ludzi. Kompletnie bym ich nie rozumiała, więc nie słyszałabym, że mogą mieć jakiekolwiek problemy. Taki odpoczynek mógłby mieć miejsce gdybym nie była szarym żuczkiem, który musi pracować.

No i w krwi mojej gen psychicznej zarazy płynie sobie i niszczy kobietą naszej rodziny życie. Jeśli przyjdzie mi mieć dziecko, błagam niech będzie to chłopiec.

Siedzę i myślę, że gdyby odjąć ucisk, napięcie i ból to byłoby mi lżej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz