piątek, 6 czerwca 2014

Biegłam i przewróciłam się, by znowu wstać.

Mamy już tydzień nowego mixu paro i lamo. Mam wielką nadzieję, że nie skończę z 6 lekami i renta. Ah, jak to możliwe że pelna radości kobieta, wykształcona, pracująca w ciekawym miejscu...jest zdana na szczęście w psychoterapii.

Nie mimo tego wszystkiego nie będę narzekać. Mam w sobie pokłady optymizmu, że uda mi się wyjść z tego mokradła. Niespodziewanie życie podcielo mi znów nogi. Po części znowu wplątałam się w stresującą dla mnie sytuację. Wyjechałam z obcymi mi ludźmi i wpadłam w kilkudniową panikę- co się odbiło na pojawieniu się lęku po zakończeniu wyjazdu. Na lęk złożyło się to, ze tak naprawdę chciałam rozpocząć z kimś nową relację. Przekazać się z rąk do rąk. Jak już dobrze wiem były/obecny jest w moim życiu i nie powiedziałam mu że to koniec. Naiwnie czekając na pozytywny obrót sprawy. Jednak czekam już na tyle długo, ze druga część mnie potrzebuje uczucia. Na chwilę zapominam się, a nawet zdaje mi się że już pora na nową reację, bo brak uczuć trwa już dość długo. Brak intymności od pół roku, na moje własne życzenie. Jednak jak już robię ten krok ku nowemu, znów się cofam i wpadam w paranoje, że powinnam wracać do starego, bo to przynajmniej znam, bo czasami zostanę przytulona, bo przyrośliśmy do siebie jak huba do drzewa. Zaczyna się wojna dwoch światów i nic nie przemawia na żadną ze stron. Ja głupieje od rozdarcia, od własnej niedojrzałości i od potrzeby by oddać się w ręce Opiekuna. Nie ważne jest nic, oprócz tego by nie być odrzuconą. Dochodzi do sytuacji,  ze nie chcę być odrzucona przez byłego i potencjalnego, ta sytuacja zaczyna trwać w nieskończoność. Ciach,... leże.

Muszę wyciągnąć wnioski. Tym razem konsekwentnie.

Postanowiłam, że ostatni raz postaram się zbliżyć do byłego. By jeszcze raz zobaczyć, czy da się coś zrobić. Nie wejdę w żadną następną relację, póki nie posprzątam swoich spraw.

Wiem, że poruszam się po cienkiej linii, bo może to toksyczny taniec z którego za nic w Świecie nie chcę się wyrwać.  Być może ... czarne jest jednak białe, a myśli mnie okłamują.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz