poniedziałek, 14 lipca 2014

NIE! dla pesymizmu!!!

Muszę się wyżalić. Jak to ch...ry można cały czas narzekać? Jaki jest w tym sens by gloryfikować cierpienie. Są ludzie, którzy od rana do wieczora są nieszczęśliwi. Jak jeszcze coś robią by to zmienić to rozumiem, miałam załamania i wiem jak to jest. Niestety kiedy na wszystko mówią NIE, bo NIE to opadają mi ręce.

Mam taką chęć życia, że absurdalne dla mnie jest to bym mogła non stop upajać się swoją beznadziejnością. Oczywiście chorując na depresję lekową mam serie dni, poranków, kiedy w mojej głowie czai się jedynie czarnowidztwo. No, ale traktuję je jako dni ze spadkiem nastroju i czekam aż przejdą. Nie siedzę z założonymi rękami, wciąż mam tysiąc planów.

Kocham życie, kocham słońce i wierzę w swoją szansę na szczęście.

Apel: Jak nie radzisz sobie z poczuciem wartości udaj się do psychologa. Jak to za mało idź do psychiatry, ale rób coś by sobie pomóc. Zawsze i za wszelką cenę walcz. Jest o co.

My kobiety jesteśmy silne w tym że umiemy przyznać się do słabości. Faceci powinni się tego od nas uczyć. ;-D

Jeśli już mamy zły dzień to nie obwiniajmy się oczywiście o to, że to przez naszą beznadziejną beznadziejność, tylko przez chorobę, z której wyjdziemy!




4 komentarze:

  1. czytam Twoje posty na Netkobietach i powiem Ci, że mega zazdrośćogarnia na wieści, żejest u Ciebie dobrze :)) Ja też leczę dwa lata, było okej,ale postanowiłam dużo zmniejszyćdawkę i oczywiście za szybko, teraz dwa miechy podnoszę i lęki jeszcze są. Okropne. Tobie gratuluję:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, i u Ciebie będzie dobrze. Sens tkwi w chęci życia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. najwyraźniej depresji nie masz skoro chęci do życia są, ja nie gloryfikuję nieszczęścia mego , ja po prostu nie potrafię się z niczego cieszyć, uciekam w samotność bo nie lubie byc z ludźmi. O pracy nie wspominam bo nie ma takiej opcji, praca to koszmar

    OdpowiedzUsuń
  4. AH, mam chęci. Ty pewnie też chcesz żyć jak kiedyś? To, że teraz mam taki stan, to nie zmienia faktu, że bardzo chcę żyć bez spadków, bólów, konfliktów i lęków. Co do pracy, mnie złapało jak pracowałam, więc praca w chorobie była i jest. Nie wiesz jakiej opcji nie ma, jeśli nie próbowałeś.

    OdpowiedzUsuń