wtorek, 5 sierpnia 2014

Taki przedpsychologowy dzień ;-)

Już za godzinkę ruszam do Pani psycholożki.

Co ja jej powiem, może to że terapia państwowa jest trochę pomyłką?. No z naszych wizyt raz na 2 tygodnie, mają być już tylko raz na trzy. Nie zależy to od niej ale tak właśnie wygląda chore państwo. Improwizacja bezpłatnej służby zdrowia. Skoro by terapia odniosła skutek potrzebne są spotkania raz w tygodniu, to jaki sens jest w tych moich?

No dobra, może mam jakieś super zdolności nadrobienia tych luk, dzięki pracy własnej.

O czym ja jej powiem? O tym, ze lepiej się czuję. No dobrze, nie zmienia to faktu że wciąż mam sporo do zrobienia. Wciąż uwikłana jestem z niezdrowe relacje z matką i moim Armando.

Co się działo do tej pory? Trochę pozytywnych zdrowych reakcji było w Armando. Tak jakby coś zaskoczyło, ale nie cieszę się na zapas. Chyba to już ostatnia próba przemówienia do rozsądku. Mamka wciąż ma napady złości, wciąż wyżywa się na nas za własne problemy. Gdybyście widzieli tą wściekłość w jej oczach, to byście wiali co sił... Ja nie wieje... choć może powinnam. Wciąż bronie swojego ja i patrzę na te ataki z perspektywy współczucia dla niej samej. Oczywiście zaznaczam, że nie zgadzam się na to i daje jej do zrozumienia, że postępuje źle. Wszystko jest przewidywalne, jej jakaś impreza, wyjazd poprzedza wypływ furii. Po czym następnego dnia przyjdzie jakby nigdy nic opowiedzieć o nowych butach które kupiła... ;-P

Chcę, bardzo chcę, by jak najszybciej się wyprowadzić. Niestety ceny mieszkań w mazowieckim nie ułatwiają mi tego. Pozostaje opcja zrobienia oddzielnego wejścia, ale to będzie tylko odgrodzenie się, a nie całkowite odcięcie. Jednak coś zawsze to da, więc może warto.

Armando, ah, pięćset razy już sobie w myślach krzyczałam "Idź już do domu, chcę byś sama". Jakoś dewocieje chyba, skoro uwielbiam przebywać sama. Dzielenie pokoju, a co gorsza mojego łóżka staje się wielką męczarnią. W sumie co złego jest w tym, że tak się czuję? Czy mam z tym walczyć?

Może nie kocham, może nawet nie lubię już go... Co mam sobie zrobić w związku z tym?

Związek przechodzi różne etapy. W którymś momencie zaczął się problem, którego nie zauważyliśmy lub zwyczajnie zignorowaliśmy, by udawać że go nie ma.


4 komentarze:

  1. Cieszę się, że opisujesz swoją chorobę. Od razu jest mi raźniej jak widzę, że inni też się jej nie wstydzą. To takie małe wsparcie przez internet.
    Poza tym bardzo lubię czytać takie słowa bo jest w nich mały kawałek mnie i myślę każdego, kto zmaga się z podobnymi problemami.
    Powodzenia na dalszej drodze ku lepszemu życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba zagłębie się w lekture na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście zapraszam Was gorąco.
    Ah, ja wróciłam po urlopie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dewociejesz :) Z perspektywy osoby cierpiącej na depresję, bycie samemu ma niemal same plusy. Nie trzeba wysłuchiwać banalnych rad, nie musimy uśmiechać się na siłę, nie gramy przed nikim (chyba,że przed sobą), nie musimy znosić czyjegoś dobrego humoru. Tyle, że... czasami ta samotność (choć tak dobra z naszego punktu widzenia), boli nas najbardziej. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń