piątek, 5 września 2014

CHCĘ ŻYĆ, bo ten jeden dzień spokoju wart jest swojej ceny.

Pewnie nie raz myślicie. Czemu ja?

Jak możliwe, że u startu życia los rzuca nam taką kłodę pod nogi. Przecież planowaliście mieć rodzinę, pracować i żyć jak inni. Też się nad tym zastanawiam. Są dni gdy przeklinam rodziców, za dzieciństwo tak daleki od ideału. Przeklinam psychiatrów, leki z którymi miałam wiele niemiłych doświadczeń.

Jednak co daje ta złość, do której oczywiście mam prawo. Nic. Zjada od środka i tylko utrzymuje mnie w pozycji ofiary. Ja ofiarą jednak nie jestem. Już nie. Od dwóch lat w końcu wiele rzeczy zależy ode mnie. Odzyskuje władzę nad własnym życiem.

Wyrzucam złość pisząc, krzycząc w trakcie jazdy samochodem, wyrzucam ją podczas spotkań z psychologiem. Nawet nie wiedziałam, że tak dużo mam jej w sobie.

Nie szukajmy sprawiedliwości. Jej nie ma na świecie i z tym trzeba się pogodzić. Wiele zależy od szczęścia, od kolei losu. Nie narzekajmy, że tak źle potraktował nas los. Choć nie wątpliwie jest nam ciężko. Jak już pisałam, człowiek powinien pogodzić się z tym, że los może przynieść wszystko. Jak przestaniesz równać się do innych, będziesz w końcu wolnym.

Nikt nie wie, czemu śmiertelne choroby przytrafiają się i biednym i bogatym, nikt nie wie czemu ludzie giną w wypadkach, nikt nie wie, czemu na świat przychodzą chore dzieci. Jednak uznając, że wszystko może się zdarzyć, że wszystko może dotyczyć również nas, będzie łatwiej.  Trzeba próbować odnaleźć się w otaczającej nas rzeczywistości.

Jak się za czymś goni to będzie się to robić cale życie. Gonitwa stanie się obsesją i jedynym sensem. Usiądź na trawie w ten słoneczny poranek i pomyśl co widzisz. Co widzisz tu i teraz!
Czy czujesz jakiś zapach? Słyszysz coś? Co czujesz? Wylej wszystkie przechowywane emocję w tę przestrzeń i bądź wolny. Choćby to miała być chwila.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz