czwartek, 11 września 2014

JEJ siła niszczenia jest wielka, Mamo!

Piękna i pewna siebie. Zdawało mi się, że jest najlepszą osobą na świecie. Przynajmniej ona tak o sobie zawsze mówiła. Jako dziecko darzyłam ją miłością bezwarunkową.

Poranki zależały od jej humoru. Bywało tak, że bez powodu wszyscy byliśmy najgorszymi istotami świata. W okuł szalała tylko histeria, a cały świat winien był wtedy ją przepraszać.

Czy miałeś kiedyś uczucie, że jesteś nienawidzony? Szczególnie za własną tożsamość. Co wtedy się robi? Ja chowałam swoje "ja", by nie zostać za nie stępioną, choć i tak byłam.

Bo przecież "całe życie kreci się tylko wokół ciebie". Mnie? Przecież miałam 5, 7, 10 lat. "Wpędzicie mnie do grobu!" mama przez nas umrze? Jakie musimy być złe.

Ah, to boli, choć wtedy jak byłam mała nie bolało aż tak jak teraz.
Były zmiany mieszkań, wchodzący do domu komornicy, wyjazdy zagraniczne, samochody, chaos, chaos i brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

"Taki jest życie" non stop słyszałam. Wtedy gdy pożyczyłam pierwsze zarobione pieniądze. Wtedy gdy prosząc kilka lat o ich zwrot, czułam się winna. Zakaz zamykania pokoju, wieczne naruszenia mojej prywatności, krzyki, oznaczanie mojego zachowania "jak dziwki".

Później praca w ich firmie i nie dostawanie pensji. "Przecież i tak nic nie robisz"

Później, wiele wiele innych zdarzeń. Wtedy nie wiedziałam, że psychika ma datę ważności.

I splasz. Rozpadłam się na wiele marnych kawałków. Nawet nie wiem, czy to ja się rozsypałam , czy to moja konstrukcja, którą tworzyłam dla matki. Ałaaa znów boli.

Pojawiły się leki i znów stałam się niewolnicą. Przypływy miłości na przemian z odtrącaniem, tak chciałam tych przypływów. Traciłam pracę, traciłam związek, traciłam... sen. Traciłam to bo byłam winna. "Sama sobie takie życie zafundowałaś" , "Nie dziwie się że cię to spotkało", "oj daj mi już spokój z tymi lękami"

Furie na przemian z pseudo miłością. Ałaaa wspomnienia bolą.

Cholera...ale to było uwłaczające.

Teraźniejszość boli jeszcze bardziej. CDN

6 komentarzy:

  1. "Apokryf"
    Cóż nie ma to jak matki przelewające negatywne emocje spowodowane własnymi problemami na dzieci... walczysz o siebie- czujesz się źle, bo nie masz oparcia i w dodatku te wrogie komentarze, podporządkowujesz się- też czujesz się źle, bo przeczysz swojemu Ja. Silnie przeżywasz i wracasz do tych chwil myślami, ja po prostu zapominałem i płynąłem z prądem aż dostałem kopa od życia z krzykiem: "Pobudka!!!". Od tego czasu pokonałem wszelkie przeszkody, bo wszelkie przykrości i niezręczne sytuacje to przeszkody do rozwalenia i przejścia do historii(później to już są tylko projekcje), by dojść do własnego szczęścia.
    Wiele osiągnęłaś i bądź dumna z tego! Prawdziwa miłość nie zapuka do drzwi. Jej trzeba szukać. Zagranica też czeka, a mama niech będzie tylko na święta!
    Polecam stronę do przeczytania i pozdrawiam!
    http://ksiazkowisko.blogspot.com/2013/02/jak-odzyskac-mojo.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje za zrozumienie,
    Czekam na moment, kiedy jej postawa nie będzie miała już wpływu na moje życie.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Apokryf"
    Posłuchaj Barcelony i nie martw się:
    Szczęście jest tak bardzo blisko
    Jeśli tego chcesz
    Marzeniami zbuduj przyszłość
    Swój własny los...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciężko się uwolnić od toksycznej rodziny (bo chyba tak to można nazwać). Bardzo trudno. Bo jeśli taka sytuacja trwa przez lata, można stać się wrakiem. I przestać walczyć.
    Życzę Ci, żebyś była szczęśliwa. I spokojna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, znajdę sposób. Mam nadzieje.

    OdpowiedzUsuń
  6. To o czym piszesz dobrze mi jest znane. Przerabiam to samo, choć obecnie bez lekarza...
    www.zyciejesttrudne.pisze.comysle.pl,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń