czwartek, 18 września 2014

JESIEŃ dla NERWICOWCA- TO JAK UPAŁ dla PINgiwna ;-P

Piękna pogoda tej jesieni. Bajeczne słońce, tryskające energią kolory.


No i lasy, ich zapach, wyrośnięte dorodne grzyby. Do tego wrzosowiska, piękne fioletowe dywany przeplatane gdzieniegdzie mchem. Od małego kochałam las, mimo kleszczy, pająków, komarów. Las to była moja baśniowa kraina. Czuję mocny związek z naturą. Uwielbiam wszystko co z nią związane, a nie umiem zachwycać się żadną urbanizacją. Miasta, nie stanowią dla mnie nic szczególnego.

Wracając do serca tematu.

Jesień, czas na zmianę pory roku. Mój związek z naturą jest równie silny jeśli chodzi o pogodę. Często czuję ją bardzo w swym ciele. Niestety z jesienią przyszły bóle. Tył głowy, kości szczęki, kark, nadgarstki, kostki, plecy- no 70 latka ma chyba lepsze samopoczucie. I tak dzień w dzień, No rzesz ty! Oczywiście mogłabym zwiedzić milion specjalistów. I dojść do kilkunastu leków dziennie jak moja dobra koleżanka. Po czym wrócić do punktu wyjścia i męczyć się z odstawianiem każdego z nich z powodu braku działania.

Psychosomatyzacja! Twój mózg, sprawia ci łomot bejsbolem! Nie widać, a jednak boli.


DOszłam już do etapu, ze wiem o tym że to na bank nie jest ciężka choroba. Tylko mój stres, moje złe mechanizmy poznawczo behawioralne, moje slimki mentolowe, moje dzieciństwo, geny, doświadczenia i wiele innych czynników.

Zdarza się, ze jakaś osoba mająca nerwicę dowiaduję się o chorobie fizycznej. Myślę, ze rozwija się ona przez ten stres, podobno 95% chorób wynika z nerwów. Z drugiej strony słyszałam, że hipochondrycy żyją najdłużej, co potwierdza się w przypadku moich umierających od 30 lat babć. Oczywiście, wciąż nie umarły z czego się bardzo cieszę. Natomiast wiecznie zdrowi dziadkowie, niestety już nas opuścili. Na życie nie ma sztywnych reguł i zasad, życie jest życiem.

Staram się więc, nie myśleć o tym co będzie i co było, ale o tym co jest.
I od razu pomyślałam o piosence:

Co ma być, to będzie
Patrzenie w przyszłość
nie jest naszym zajęciem
Co ma być, to będzie


5 komentarzy:

  1. "Apokryf"
    Współczuję Twojej gehennie. Jesień tak działa i widzę to dobrze na przykładzie mojego środowiska. Próbowałaś duchowego oczyszczenia lub nirwany? Wyobrażasz sobie spływającą z ciała złą masę i rozkwitające kwiaty.

    OK coś pozytywnego! Ja podziwiam rozległe i kolorowe od kwiatów polany! Wędrówka przez nie to coś niezwykłego! Czasem spotkasz jelenie, a to zając przebiegnie, można godzinami opowiadać...skoro lubisz naturę to masz jakieś roślinki w pokoju?
    Na koniec proponuję piosenkę, która niedawno miała premierę:
    https://www.youtube.com/watch?v=kOaBxuwH85A
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duchowe oczyszczenie? Opowiedz więcej na ten temat. Nie próbowałam, bo sprawy ducha kojarzę z religią, a nie jestem gorliwą chrześcijanką.

      Usuń
    2. "Apokryf"
      Ciało dąży do zaspokojenia żądz, psychika próbuje zinterpretować świat, natomiast dusza chce miłości do bliźnich i Boga. Przez działania w imię miłości nie trzeba zastanawiać się czy to dobra droga i nie pojawiają się wątpliwości moralne. Świat jest zagubiony w kryzysach moralnych i walkach nienawiści, stąd tyle złych przygód.
      Teraz spójrz w niebo i wypuść z głowy negatywną energię, by razem z pozytywną dalej przepływały przez świat, niech złe doświadczenia przelecą chwilę przez głowę i polecą w dal, niech zostanie bezinteresowność, współczucie, zrozumienie i miłość...
      To wymaga trochę czasu, ale potem organizm powinien być odprężony i sprawniejszy.

      Usuń
  2. Stan psychiki ma ogromny wpływ na organizm. Przy nerwicy lękowej miałam serie objawów i wpadałam w panikę chodząc od lekarzy do lekarzy, szukając potwierdzenia, że coś mi jest. I również okazało się, że wszystko zaczyna się od głowy. Lęki i stres potrafią naprawdę nieźle wpłynąć na zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mel, i uwolniłaś się od tej naszej jędzy? :-P

    OdpowiedzUsuń