poniedziałek, 24 listopada 2014

Walcz!


Trzeba w słabości znaleźć siłę,
Z mokrej od łez poduchy,
Zbudować swoją tarczę,
Z bólu fortecę,
Cierpieniem wzmocnić wrota,
Lękiem naostrzyć czekan,

Stanąć do walki,
Z całej swej siły,
Wygrać
.

piątek, 21 listopada 2014

CZĘŚĆ BOLESNA, POEZJA

CZĘŚĆ BOLESNA

Tylko we śnie ginie ból,
stąd pragnienie snu wiecznego,
Za dnia schodami w dół,
Wśród ognia piekielnego,

Wkoło papierowe miasta,
Lukrem obsypane,
Tak bardzo nierealne,
Tak bardzo zapomniane.

Odcięci od realizmu,
Zmierzamy bez celu,
Szukając obiektywizmu,
W chorych myśli tunelu



BÓLe moje bolące ;-(

Dziś obrysowałam swój bólowy stan.
Po całej nocy spędzonej w czeluściach dolegliwości, chciałam jakoś to usystematyzować.
Wiadomo, że to promieniuje i w zasadzie boli mnie wszystko.

Moje plany to rtg kręgosłupa, zmniejszenie bądź zmiana leków od psychiatry.

środa, 19 listopada 2014

Moja brudna dusza ;-P

Depresja to choroba duszy?

W takim razie moja dusza jest bardzo chora. Czuję, że jest brudna. Tak jakbym codziennie używała tego samego niemytego talerza. Oczywiście jem mój posiłek, który jest świeży jednak na tym talerzu i tak wszystko przyprawia mnie o mdłości. Wszystko rozchodzi się o to że nie potrafię go umyć, niczym.



Wczoraj byłam u psycholożki, biedna znowu słuchała moich historii. Czasami nie lubię do niej chodzić, bo opowiadam o problemach i mi się zdaję, że moje życie to tylko śmierdzące skarpetki, które leżą za łóżkiem od dzieciństwa i powodują straszny odór. Czuje, ze moje historie to dla niej jakieś since fiction. Tylko dla mnie to chleb codzienny. Jak może mi pomóc osoba, która żyje normalnie? Wierzę ze może.

Jak zwykle padło pytanie, "Co byś powiedziała sobie, jako przyjaciółce?" Odpowiedziałam: "Masz pecha!" co rozbawiło moją Panią Kasię ;-). Nie wiem co poradziłabym najlepszej koleżance, która miałaby takie problemy. Pewnie zasugerowałabym skorzystanie z psychologa, psychiatry, ale to już robię. Doradziłabym, odciąć się od tych patologicznych ludzi. Oznacza to wyprowadzić się z wyremontowanego za własne pieniądze mieszkania. Tyle, że do sierpnia mam zaciągnięty kredyt na hydraulikę, którą sobie zrobiłam i samochód. Do tego czasu nie mam szans na utrzymanie się z mojej pensji.

Nie ukrywajmy, ze czarny obraz przed moimi oczami to wina mojego spadku i upierdliwej somatyzacji. Gdybym czuła się dobrze to mogłabym coś wymyśleć, z kimś zamieszkać, sprzedać samochód, nie wiem coś pomyśleć. Obecnie wybieram bezpieczne rozwiązania, by oszczędzić sobie stresu. Jak mój stan wróci do normy to znowu rozłożę karty w oczekiwaniu na lepsze rozdanie.

Marzenie, mój własny kąt. Moje sanktuarium. No i zdrowie oczywiście ;-).

czwartek, 13 listopada 2014

Co słychać? Paris, doktorka i senne istnienie.

Oh, calkiem sporo.

Byłam w delegacji w Paryżu, jakiś tydzień. Jak tylko wylądowałam czułam się cudownie, wdychałam Paryż całą sobą. Wielonitkowy system metra , rozległe kamienice, aromatyczne posiłki i ludzie. Rzeczywiście społeczeństwo jest mieszanką wielu narodowości, w tym sporej jego części ciemnoskórej. Jako, że żyje w Polsze, gdzie widok kogoś "innego" budzi nie mniejszą sensację, niż człowiek z dwiema głowami. Eh, no comment.

Na szczęście trafiłam na swoje lepsze dni, wiec nadawałam się do funkcjonowania.
Niestety miałam na tyle dużo pracy, że jak dojeżdżałam do hotelu, padałam jak pchełka. Pewnie gdyby nie fakt, że jestem w ścisłym związku z paro znalazłabym jeszcze pokłady energii na więcej.
Jednak moja rzeczywistość jest teraz zupełnie inna i muszę zacząć się w niej odnajdywać.
Tym razem nie rozchorowałam się po powrocie, co było miłym zaskoczeniem. Nie wiem jak Wy ale ja po dalszych podróżach łapię alagrypę, czy cuś podobnego. Jak to oczywiście bywa, po przyjeździe wróciły bóle głowy, szyi, nie wiem, w sumie wszystkiego.

Zdjęcie wykonałam sama ;-)
 
Wczoraj odbyłam rozmowę ze znajomym, który zdiagnozował u siebie Fibromialgię. Oczywiście wszystkie objawy pasują również do mnie, eh, ale cóż nikt o tej chorobie nic nie wie. Tak samo nikt nie wie nic o migrenie i trzeba z nią żyć. Zmęczenie, dotyczy wielu osób na SSRI jach. No a moja paro to senny pochłaniacz. Nie pamiętam kiedy się czułam wypoczęta.

Śmieje się więc w głębi duszy, że muszę mieć cholernie dużo instynktu samozachowawczego. Mam wciąż taką samą chęć powrotu do zdrowia jak dwa lata temu.

Pewnie dobrze byłoby gdybym napisała, że już jestem zdrowa. Każdy kto z tym walczy chciałby słuchać właśnie takich historii. No jeszcze nie jestem, ale dużo już dzieje się po mojej myśli.

Obecnie moim przeciwnikiem będzie: zmęczenie, senność, bóle somatyczne i spadki nastroju.
Pierwszym krokiem, jakżeby inaczej był lekarz 1 kontaktu. Pani doktor powiedziała, że zaczynamy od sprawdzenia kręgosłupa. ok. Tylko skubaniutka dała mi skierowanie na RTG, a jak każdy dobrze wie, badanie to służy jedynie sprawdzeniu czy ktoś w ogóle posiada kręgosłup. Nie da się wykryć niczego, co jest mniejsze niż złamania z przemieszczeniem.

I lofe POLSKA służba zdrowia!!!! <3 <3