poniedziałek, 15 grudnia 2014

Sen.

Dziś piszę z bolami. Postanowiłam, że opiszę swój sen.

Miałam sen. Kolejny raz z mężczyzna, taki jakiego chciałabym mieć. Jednak mieć, nawet we śnie nie mogę. To już któryś sen z tą samą postacią, mężczyzny który szalenie mnie pociąga. Nie pokazuję mu żadnej uległości, jednak muszę znosić jego odtrącenie. Tak, więc we śnie przyglądam się jak adoruje inne, a mnie odsuwa na boczny tor. Jestem nieważna, niewystarczająca. Tego właśnie boję się w relacjach i to nie tylko związkowych, również rodzinnych. Tylko czemu mi się to śni? Teraz gdy zdecydowałam się nie popełnić już tego samego błędu i nie przechodzić z jednego w drugi. Wiem, że to moje marzenia, połączone z odwiecznym strachem przed odrzuceniem.

Miało być lekko, bo już miałam nie mieć dylematów. Jednak, nie widzę jeszcze owoców. Widzę może bardziej na jak wiele się godzę. Jak wiele znoszę, w imię uzależnienia.

Pogubiłam się. Mała dziewczynka zabłądziła i o tyle te zagubienie byłoby lżejsze, gdyby wiedziała gdzie chce dotrzeć.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz