wtorek, 2 grudnia 2014

WKNDwe szaleństwo

Co to był za wknd ;-).

Odwiedziła mnie koleżanka z Poznania. Nasze pierwsze spotkanie in real :-).
Były babskie ploty przy winie, a do tego przystawki z oliwek, fety, brie i kabanosów. Na pobudzenie sił witalnych przyszedł nam z pomocą kapuśniak na żeberkach ;-). No i ruszyłyśmy na wawę do dzielnicy klubowej wybierając jeden z bardziej znanych. Obie chciałyśmy zrobić psychiczny delete.
Była muzyka Kings Of Leon, wykonana przez muzyków na żywo. Były natrętne podrywy rodem z poradnika bravo girl, ale my przyszłyśmy tańczyć. I tańczyłyśmy, śpiewałyśmy, śmiałyśmy się i nawet nie wiem kiedy wybiła 4.00.


Na drugi dzień sightseening przy dość dużym mrozie uwieńczony dużo porcją grillowanego mięsa i świeżym sokiem z pomarańczy.


Bajka nie? Pewno przyjdzie Wam na myśl, że to już zdrowie. Jednak nie obyło się bez spadku nastroju i małych perypetii somatycznych. Jednak suma zysków i strat zdecydowanie na korzyść.

Myślę, ze warto przenosić znajomości do życia prawdziwego, by nie wpaść w jedną z pułapek Internetu. To nasza cecha wspólna, będąc osadzonym w zaburzeniach izolujemy się od ludzi. Często robimy sobie zastępczy mini świat w Internecie. Dołączamy do for tematycznych, często tych o zaburzeniach i prawie całe życie zaczyna się toczyć właśnie tam. Zaczynamy lubić naszą niewolę, a to pierwszy znak, że nie jest dobrze.

Wiem, że stąpam po cienkim lodzie. Jednak to właśnie nasza mała społeczność jest miejscem w którym mogę napisać o tym, że danego dnia czuję się naprawdę źle. Dyskutowałam o tym z psycholożką i wywnioskowałyśmy, ze zaspokajam potrzebę wsparcia i zrozumienia. Odbywa się to kosztem przywoływania wspomnień i przeżywania złego samopoczucia innych. Tak, więc wszystko dobre, ale z umiarem. Trzeba mieć zdrowy dystans.

Dziś spotkanie z psycholożką ;-)

2 komentarze:

  1. Polubiłem czytać Twój blog:) a dlaczego? bo w sprawie naszej koleżanki ,,nerwicy" niewiele nas różni;) Ja mam drętwienie, mrowienie, parzenie od stóp do głowy i twarzy;) Ponadto też wcinam paro i jestem bliski trzydziestki;) z tą różnicą że jestem z wrocławiu..Też żyje aktywnie zawodowo, do tej pory duże korporacje , studia w Niemczech a tu taka zmora sie przyplątała;) Pozdrawiam Cie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmora do pogonienia Adamie :-) Pozdrawiam Wrocław :-)

    OdpowiedzUsuń