czwartek, 22 stycznia 2015

...taka mała notka

Ciało, któremu przyszło czuć ból. Umysł, który błądzi.
Czuję jakbym ugrzęzła w niebycie. Codziennie ta sama proza, ten sam dział tej samej książki.
Nie wychodzę z matni i kryję się przed starciem i dalszą analizą. Już sam pomysł o zajęciu jakiegoś stanowiska, wybraniu jakiejś drogi przysparza mnie o ból, więc uchylam się przed tym. Zanurzam się w bezsensownych zajęciach, by leciał czas, by oświecenie przyszło samo. Choć dobrze wiem, że nie nastąpi.

To gorszy czas, przejdzie, ale muszę się z nim zmierzyć. Może owoce terapii dojrzewają w bólu? Może nieświadomość jest lżejsza? ...może kiedyś odpowiem na te pytania z pewnością siebie.

8 komentarzy:

  1. witam,
    Od jakiegoś czasu podczytuję Twojego bloga i wydaje mi się, że strasznie się stygmatyzujesz. Ciągle piszesz o sobie jako o osobie zaburzonej, z problemami z osobowościa, rozumiem, że tak jest bo depresja czy nerwica to okropne zjawiska. Ale czy bardziej "luxne podejscie" nie byłoby lepsze? ludzie mają wieksze problemy, osoby chore na raka, chcą o tym jak najszybciej zapomnieć, oczywiście po wyzdrowieniu, ale to choroba ciała. A u nas jest to choroba ducha, ale warto dac sobie trochę luzu w tym całym problemie. Piszesz o bólach, przyjmij to jakby musiało być. Ja mam nerwicę natręctw myślowych i lekowych. tez Nie jest łatwo, myśli często przerazaja, ale wiem, że jest to tylko chwilowy przystanek. Aktualnie mam takie mysli, że boje się o swój związek, o to, że której z nas zdradzi, że może się nie kochamy (mysli bezpodstawne, tylko mysli - nie czyny) Ale strach przynoszą ;)
    Pomysl sobie, że jestes jaka jesteś i życie jest jakie jest a nie, że jest strasznie źle, bo jeste.ś osobą zaburzoną i w jakiś sposób naznaczoną.
    Poczytaj sobie potęge podświadomości, a Twoje mysleni się zmieni jeśli będziesz chciała oczywiście :)
    Jesli chodzi o Twoje słowa, że za związki bierzmy się po rozwiązaniu swoich partnerów uwazam to za głupie podejście, u mnie jest wrecz przeciwnie, partner nie zna czegoś takiego jak mysli których nie chce czy się boi, twardo stapa po ziemii i nie jest "zaburzony"
    Więcej wiary w siebie.
    Pozdrawiam
    zuz

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem obecnie w gorszym stanie. W sensie, że bóle sięgnęły zenitu, a doły stały się bardziej dołujące, stąd taki oddźwięk. Sama biję do siebie, że przecież są dzieci ktore umierają, głodują, są maltretowane, ale to pomaga mi tylko godzić sie na ból.
    Jestem pełna wiary że będzie dobrze, ale te dwa bóle (psyche i ciała) są teraz w przewadze. Nie na długo, ale daje im jeden punkt.
    Co do związków, oceniam na podstawie moich odczuć, doświadczeń i znajomych. Być może istnieją związki zdrowe jak Twój. Ja ich nie znam. Tym bardziej cieszę się że jesteś szczęśliwa :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak, trzeba "dać sobie trochę luzu", "ludzie mają większe problemy". Cenne rady.
    Po co nam właściwie te tabletki... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, przecież to tylko psychika ;-) Jednak fakt, nie można się poddać, choćby nie wiem co.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam 15 lat od roku leczę się psychiatrycznie takze mam depresję lękową. Jestem strasznie zagubiona. Gubię się w tej strasznej rzeczywistości. Wie pani jak się czuje. Blog pani mi się spodobał dodaje mi troche chęci aby brnąć w to życie dalej choć z trudem. Życzę pani zdrowia. Ps: Bezsenność daje popalic.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, 15 lat taka młoda. Szkoda, że Cię też złapało, ale fakt że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i trzeba zbudować nową rzeczywistość. Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  7. To są problemy... Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem , że nie będzie Ci łatwo , ale dasz radę. Jestem z Tobą duchowo. Ja zapraszam na mojego bloga o życiu , o problemach i ich sposobie rozwiązania. http://prawdziwol.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Też sobie zawsze powtarzam co jest nie tak ludzie mają gorsze problemy a ja się dołuję czemu tak jest nie wiem... chciałabym żeby było ok ale jak to naprawić.. cieszyć się życiem słońce za oknem wiosna dziecko spi spokojnie a ja na kanapie się dołuje... Kiedyś było inaczej.. Jak być szczęśliwą... pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń