piątek, 3 kwietnia 2015

Wielkanoc w DOMU wszystkich nieszczęść

Święta. Kiedyś wyczekiwane, dziś chciałabym zniknąć na ten czas.
Siąść wspólnie przy stole i odbyć sztuczne rozmowy z ludźmi, którzy przestali być mi bliscy.
Upadek rodziny to bardzo smutny obraz. Nikt nie chce go oglądać.

Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło. Nawet mój dom, wygląda jak ta rodzina. Niedokończony od 15 lat, prowizorycznie okryty szarą papą, każde okno jest inne i w tym domu smutek i nicość. Jakby rodzina wyparowała. Jakby zostały tylko puste ciała, warczące przy byle okazji.

Wszystko jest tu przygnębiające. Niewysterylizowane sunie, które co raz wydają niechciane potomstwo. Złość matki, która nie radzi sobie z życiem. Jej rozstawianie innych, pouczanie, krytykowanie. Próbowałam jej powiedzieć, że przecież nie pracuje, że sama powoduje ten chaos, ale grochem o ścianę. Mechanizm wyparcia to zbyt silne dla mnie narzędzie.  Smutne, matka moja starzeję się, ma długi przez utratne interesy ojca. Kilkukrotnie zaznała nowych miłości ojca, tych dziewczyn w moim wieku, których się konsekwentnie wypierał. Zawsze przyjmowała chore tłumaczenia, czasami nawet wolała je od rzeczywistości. Z drugiej strony na własne życzenie, mogła odejść. Jednak większość kobiet nigdy nie odchodzi.

Ojciec, który jest wiecznie niezadowolony. Ojciec, który o swojej rodzinie wyraża się tylko z pogardą. Jego dotkliwe żarty, poniżające stwierdzenia, jego brak zainteresowania i tchórzliwe podwójne życie. Ten który jest biedny i wszyscy go wykorzystują. Długi, które zbiera w każdym miejscu w którym się pojawi. Zadłużanie matki, teraz brata.

Mam wizję ich niedołężności, kiedy będą dzwonić że nie mają na życie. Ja, co ja będę mogła odpowiedzieć? Dlaczego nie słuchaliście gdy mówiłam? Tyle lat dążyliście do tego bym wpadła w tą depresję. Teraz potrzebujecie dziecka, które przecież całe życie było złe, nie wystarczająco pomocne. Od którego rok w rok pożyczaliście pierwsze zarobione pieniądze, o które musiało żebrać, słysząc jakie jest niewdzięczne. Niezliczone ataki emocjonalne, poniżanie i brak oparcia.

I moja osoba, która ma świadomość, że chwila w której straci możliwość pracy-to będzie chwila jej końca. Nie ma osoby do której będzie mogła się zwrócić, nikogo.

Boję się tej Wielkanocy. Chcę zniknąć, gdzieś się schować.

Jednak Wam życzę Wesołych Świąt. Wiem, że ten czas potrafi być dobry i ciepły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz