piątek, 24 kwietnia 2015

ZMIENNOŚĆ moja DROGA

Wstaję zwykle przed budzikiem. Jakbym była zaprogramowana na pobudkę 3,5 minut wcześniej, by tylko nie słyszeć jego denerwującego dźwięku. Na nic zdaję się nastawianie swoich ulubionych piosenek jako jego dźwięk, no chyba że chcesz je znienawidzić. Tak więc nawet Sarah Mclachlan nie jest mile widziana, bo zapowiada konieczność, a konieczności się nie lubi.

Miałam tak od zalania dziejów, jak ja nienawidzę zobowiązań, ram, terminów, dead linów. Znajomi wiedzą, że prędzej zadzwonię 2 minuty wcześniej, ze czekam pod ich domem, niż umówię się na spotkanie dwa tygodnie wcześniej. Jest coś wspaniałego w życiu bez kalendarza i dat, zgodnie ze swoim zegarem chęci i pomysłów. Wsiąść w samochód i jechać na drugi koniec Polski by położyć się na plaży. Teraz mam mniej tych napadów wolności, oczywiście przez dolegliwości, ale wciąż składam się z pragnień, by mnie nikt nie ograniczał. Tak wiem, jestem nędzną partnerką dla większości osób, które żyją w bardziej zorganizowany sposób. Myślę, że daję coś w zamian, coś szalonego da się we mnie kochać. Kto wie, może bycie inną zaprowadziło mnie w szpony zaburzeń. Myślę, że w 70% zrobiły to geny, ale to tylko dumanie.

Czasami myślę, że moje niezdecydowanie to część mojej duszy chorej na pragnienie wolności. Jak już coś określisz żelazną zasadą ciężko będzie to zmieniać. Dla osoby takiej jak ja, zmienność jest krwią życia. Zmienność jest świeża, pozwala uczyć się na nowo, zastanawia, ciekawi i niech to szlag- kocham ją i się jej boję za razem.

Stangnacja, kojarzy mi się ze śmiercią za życia. Jest podobna do lekkiej depresji. Jak możliwe, że ludzie odnajdują się w niej. Domyślam się, że zostali wychowanie wedle norm i zasad. Ja tak nie byłam wychowana, może mam czego żałować. Jednak nie cofnę się już tego. Mogę kreować teraźniejszość i przyszłość.


Nie uważam się za zero, chyba że gdzieś w części nieuświadomionej. Mogłabym bardzo wiele, gdyby mnie tak nie bolało wszystko, gdyby nie zmęczenie i owszem przy warunku braku niezdrowych lęków.

Lecę dalej na łasce/ niesłasce paroksetyny. Niedługo mam wizytę u nowego głowologa, zobaczymy.

Brakuje mi trochę bratnich dusz. Czasami są ludzie, z którymi możesz być cicho i nie czujesz z tego powodu żadnego poczucia winy, wiesz, że to rozumieją.



8 komentarzy:

  1. mam nadzieję co do tego głowologa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziękuje ;-) przesąd nie przesąd, ale lepiej nie zapeszać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na budzik dobry jest dźwięk szumu fal, coraz głośniejszy.
    Nie znam Cię, ale chyba brakuje Ci pewności siebie, dlatego tak dotkliwie przechodzisz mamę, tatę itp. Może powinnaś naładować baterie albo medytacja...
    Miłego dnia!
    Kakao

    OdpowiedzUsuń
  4. Też życzę powodzenia, ale nie martw się nie musisz dziękować :)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kakako- ano świadoma jestem ich toksycznego wpływu. Głównie czynnik finansowy trzyma mnie jeszcze przy nich. Władowałam trochę kasy w moje lokum z własną łazienką i kuchnią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałaś pięknie i mądrze, że stagnacja jest rodzajem śmierci za życia. Nie umieraj za życia!!! Bądź i odczuwaj! Nie musisz być taka jak inni. Nie ma uczuć złych lub dobrych. Uczucia po prostu są, chociaż akurat lęki to jak demony.
    Ja mam depresję od ponad dwudziestu lat (silną, klinczną, zwij jak chcesz) i tylko czasami dopada mnie depresja lękowa. Nie muszę pisać, co to oznacza. Przetestowałam na sobie wszystkie dostępne środki antydepresyjne oprócz MAOI. Od roku nie biorę świadomie żadnych leków. Powiem tyle, bez leków jest mi lepiej niż z lekami, bo nie mam skutków ubocznych. Niestety muszę ratować się lekami, gdy nadchodzi lęk, szczególnie że mam dzieci. W dodatku od kilku lat cierpię na dodadkowe, upierdliwe choroby.
    Po co to piszę? Aby potwierdzić, że stagnacja jest formą powolnego umierania. I być może to nie my jesteśmy nieprzystosowani do życia, może życie i większość ludzi jest nieprzystosowanych do nas!
    Znasz wiersz Pablo Nerudo :"You start dying slowly"? Jeżeli nie, to koniecznie przeczytaj: http://energia-i-ja.blogspot.com/2015/05/you-start-dying-slowly.html
    Bardzo, bardzo gorąco Cię ściskam i ślę wszelkie pozytywne Moce.
    Izabela

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Izo, przeczytam.

    OdpowiedzUsuń