poniedziałek, 18 maja 2015

Mini wpisek

Pisałam co 4 dni, a teraz 3 tygodnie przerwy.
Czuję się lepiej, żywiej i jestem z tego powodu szczęśliwa.

Nie, nie! Nie ozdrowiałam, bywają poranne spadki, ale mniej uciążliwe. Kto wie, może wiosna, może trochę sportu, może zejście z dawki paroksetyny na 15 mg, może przejście na dietę...

Dam znać jak to się będzie układało, ale już sam fakt że nie piszę, znaczy że chwilowo nie walczę w demonami.

Pozdrawiam w ten wiosenny czas.



6 komentarzy:

  1. Każdy krok do przodu jest krokiem w dobrym kierunku. Życzę Ci, abyś Tam podążała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje, choć kroków wstecz, stania w miejscu pewnie jeszcze dużo będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć mam na imię Klaudia i trafiłam pod ten adres przypadkiem z forum na temat meteopatii, z wpisów wywnioskowałam że również te dolegliwości nie są Ci obce. Również zmagam się z depresją lękową i nerwicą o silnym podłożu emocjonalnym. Od dłuższego czasu zabieram się do stworzenia bloga podobnego do Twojego gdzie będę mogla dzielić się swoimi przemyśleniami. Póki co to ukojenie znajduję w książkach. Pozdrawiam klaudia-czyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Klaudio, Oj zmiany pogodny nie raz traktowały mnie jak laleczkę woodoo. Nie zauważyłam jednak stałych prawidłowości (konkretne ciśnienie, temperatura ect)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja również ale nie pamiętam dnia żeby było ok chyba nie pozostaje mi nic innego jak sie do tego przyzwyczaić i działać pomimo

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, trzeba szukać pozytywów. Działać, aż chmury zaczną się rozstępować.

    OdpowiedzUsuń