czwartek, 2 lipca 2015

LEKI SSRI i wzrost wagi :-( shit

Bywa, że czuję się odrealniona. Przeczekuje to cierpliwie, ale męczą mnie te stany z kosmosu.
Wczoraj musiałam przespać moje dolegliwości, bo były już nie do zniesienia. Pojawił się okropny ścisk karku, zmęczenie i smutek. Wymęczyło mnie to niesłychanie. Wredne zaburzenia co jakiś czas chcą o sobie przypomnieć. Niech dupki spadają. Nie będę oddawać im mojego życia.

Chciałabym mieć więcej energii. Muszę poszukać jakiegoś sposobu na doładowanie moich baterii. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o guaranie, może spróbuje.

Dodatkowym wkurzającym skutkiem ubocznym jest waga. Chyba każdy kto był na lekach zobaczył, że nagle w gratisie dostaje się 8-10 kg, czasami nawet więcej. No do jasnej cholery co to ma znaczyć.
Mamy stanąć na nogi, a nie załamywać się z powodu pączusiowej sylwetki!!!!

Jak macie jakieś pomysły, lub poradziliście sobie z tym medycznym przybieraniem wagi, piszcie. Chciałabym znaleźć na to sposób. Uprzedzam, że nie jem więcej i próbowałam bez skutku zrzucić przez aktywność. Niestety bezowocnie.

Nadchodzi cieplejsza aura, więc trzeba ruszyć gdzieś w plener. W zeszłym tygodniu były mazury, może teraz morze :-)

2 komentarze:

  1. Po własnych wieloletnich doświadczeniach, powiedziałabym, że jeżeli SSRI Ci pomagają i nie dokuczają Ci inne skutki uboczne, to te kilogramy są najmniej ważne. Wiem, łatwo się mówi. Na mnie SSRI już od dawna nie działają, a wypróbowałam prawie wszystkie na rynku, bo przy moim pierwszym epizodzie tylko Prozac był dostępny i nowy. Po lekach trójcyklicznych tyje się znacznie bardziej!!! Z doświadczenia wiem, że po niektórych SSRI przybierałam na wadze ale po innych traciłam apetyt i wagę. Zawsze możesz zaryzykować zmianę leku na inny, po którym teoretycznie się nie tyje. Tylko, jeżeli leki Ci pomagają, to jest ryzyko.
    Inne wyjście trywialne aż do bólu: mniej kalorii, szczególnie unikaj cukru, owoców i wszelkich mącznych potraw. Zastąp je warzywami.
    Cieszę się, że mimo wszystko ruszasz w plener :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Otóż te teoretycznie jest najbardziej zniechęcające. Ograniczenia stosowałam, ale ich efektywność była marna.
    Plener zaliczyłam :-), jednak dziś dzień pełny bólu i smutku. Czekam na lepszą psychiczną aurę ;-/

    OdpowiedzUsuń