wtorek, 1 września 2015

Lato odchodzi... dolegliwości wracają

Byłoby pięknie gdyby mój stan był dobry do urlopu.
Jednak ten tydzień na to nie wskazuje.

Zaczęły się uciski szyi, smutek, lekki niepokój i wielka niechęć do wszystkiego.
Jak wrócę z urlopu poszukam lekarza, bo moja Pani psychiatra z NFZ sama potrzebuje pomocy.

Tymczasem, jeśli macie kogoś sprawdzonego piszcie do mnie na priv.

W najbliższym czasie planuję w końcu zacząć gromadzić oszczędności. Wczoraj bliska mi osoba dostała wypowiedzenie i to mnie zmotywowało do zabezpieczenia się "na wszelki wypadek". To już kolejna zwolniona koleżanka, wiec trochę mi smutno, że taki rzeczy  mają miejsce po tylu latach pracy.

Zastanawiam się co będzie później. Jak już się ma te 45-50 lat, jest co raz ciężej. Rzesza studentów gotowa jest pracować za niskie pensje, a Ty stajesz się nieopłacalna. A przecież w myśl nowych przepisów mamy tyrać do 67 roku życia. Matko jeszcze tyyyyle lat.

Ze wszystkich rzeczy najbardziej boję się że tak już będzie zawsze. Martwię się że depresja zostanie do końca mych dni, a moją rolą jest nauczyć się z nią żyć. To nie wystarczy, muszę mieć motywację że mogę z tego wyjść. Do tego cholerne Państwo nie ma systemu leczenia takich zaburzeń. Psycholog co 3,4 tygodnie to za mało. Dla prawidłowo prowadzonej terapii powinno być minimum raz w tygodniu. Czyli te wszystkie pieniądze wydane przez Państwo na psychologów idą w błoto. Dodatkowo, ludzie z cięższymi lękami powinni mieć jakieś miejsca pracy. Tyle jest takich osób, które mogłyby wykonywać zdalne zawody, a nikt nie chce ich zatrudniać. Myślę, ze wiele z nich dużo szybciej stanęłoby na nogach, gdyby mogły czuć się potrzebne. Nikt o tym nie myśli, wolą zapychać szpitale psychiatryczne i faszerować mało skutecznymi lekami. ABSURD.

Jestem zła na system zdrowia (a raczej niezdrowia). Na moją popiep... rodzinę, na WSZYSTKO.


3 komentarze:

  1. jak długo trwa Twoja depresja? Dopiero zaczęłam pisać bloga, jak i również czytywać Twój :) Zdecydowanie też tak mam że koniec lata oznacza coraz gorsze stany psychiczne. Teraz to jest jakaś tragedia. A i nie możemy mówić, że musimy nauczyć żyć się z depresją, Musimy z nią walczyć. Choć wiem że nie zawsze to takie proste.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie moja depresja faluje. Tzn przychodzi i odchodzi z różną częstotliwością. Nauczyłam się radzić sobie z nią, ale ciągle mam nadzieje, ze nastąpi remisja całkowita. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale Cię rozumiem. Walka z depresją jest codzienną walką o przetrwanie. Przynajmniej w moim przypadku .
    Jeśli chciałabyś zajrzeć na mojego bloga zostawiam adres ukrytemysli.blogujaca.pl
    Dopiero zaczęłam,ale to dobry sposób na wyrzucenie z siebie negatywnych emocji.

    OdpowiedzUsuń