piątek, 4 marca 2016

MYŚLi

Najgorsze są poranki, przebudzają mnie korowody zmiennych myśli. Toczących nieustający konflikt. Od wizji prawidłowości rozstania po wizję szczęścia, które można odbudować. W tym wszystkim elastycznie dopasowuje się do każdej z nich, a to godzi w mój system percepcji. Nie można chcieć dwóch rzeczy na raz, o tym głośno pisała już Sywia Plath, a później usnęła na wieki. Nie chcę podzielić jej losu i stoczyć się w otchłań depresji.

Jak możliwe, że inni normalnie decydują się na rozstania i żyją dalej, a ja toczę powieść o swoim nieszczęściu. Już tak dobrze się czułam, a tu znów przyszło mi się zmierzyć w zakrętem. Istnieje możliwość, że panikuje, a moja sytuacja nie potoczy się żadną z moich tragicznych wizji. Przecież to może być szansa by wyjść na zdrową drogę w pełni i w końcu być szczęśliwą. Tylko rzecz jasna, ciężar rozstania będzie trzeba przetrawić.

Zdaje mi się że dałabym radę, jeśli nie zbije mnie z nóg choroba. Już raz pokazała kły, co byłoby teraz, nie wiem. Zawsze mogę sterować dawką leku i na cięższe chwilę podnieść, a później obniżać i powoli dopuszczać do siebie emocje, które i tak trzeba przeżyć.

Co może się stać? Mogę zostać już na zawsze sama, kto chciałby nerwicowo depresyjną kobietę?
Czy odnalazłabym się w roli singielki?



5 komentarzy:

  1. Cały czas trzymam za Ciebie kciuki. Bycie singielką nie musi być wcale takie złe, podobno taką samotność jest nawet łatwiej znieść, niż czuć się samotnym będąc z kimś. A może w końcu trafi się ktoś odpowiedni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Olu, takie wpisy są dla mnie budujące.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem z Tobą! Również zmagam się z depresją. Pamietaj! Nie jesteś samotna. Trzymaj się.

    http://szeptypustyni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę tu poczytałam, jesteś fajna :) wiesz też mam depresję i wiem jak to jest...zachorowałam mając 16 lat a mam 23 więc wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. My depresyjni musimy trzymać się razem, powodzenia w tej trudnej walce...
    http://udawanyusmiech.blogspot.com/2016/04/sabszy-dzien.html

    OdpowiedzUsuń