piątek, 25 listopada 2016

POGOŃ poczucie winy i ROZPRAW SIĘ z wewnętrznym krytykiem!

Wstajesz jak zwykle, dopada Cię niepokój.

Myśli same wkręcają się w spirale samoistnej zagłady. Choc zdaje się że zaczyna się niewinnie to one stanowią najsilniejszą autodestrukcyjną moc i to z nimi będzie rozprawiać sie przez najbliższe miesiące, a nawet lata. Są na tyle sprytne, że czasami zdaje Ci sie że mają na celu chronić Cię, ale w większości to zgudne przekonanie, które właśnie Ty powinnaś zmienić! Nie, nie musisz, Ty chcesz, to zrobić, by żyć w zgodzie, zaufaniu i pewności samego siebie.
Najcenniejszym darem jesteśmy my sami. Mówią, że nie można być egocentrykiem, tak niektórzy powinni nad tym pochylić czoło, ale nie my. Mnie uczono od samego początku, że ważniejsi są inni, że jak ktoś chce moją zabawkę powinnam ją oddać, jak ktoś się na mnie złości to znaczy że coś nabroiłam, że ja w ogóle nie powinnam się złościć. Póżniej że jak rodzice potrzebują wieloletniego wpracie powinnam je dawać, jak ktoś ma zły nastrój nie powinnam się cieszyć, jak u mnie dzieje się dobrze to oni sa na mnie źli i co nie wystarczy już tego? Wystarczy! Na Boga, wystarczy do końca życia.
Mam wyrobioną, aż nadto empatię i nie ma tu pola do dalszego jej pogłębiania. Z resztą zostałam tak wydrenowana, że nie mam już z czego dawać, bo pojemniki są wyczerpane. "Z pustego i salomon nie naleje" pamietajcie. Stąd te uczucie że już nie macie siły współistnieć z innymi, którzy zawsze czegoś chcą. Nie macie siły, bo nie rozumiecie, ze nie powinniście odpowiadać za innych w żaden sposób. Nie izolacja jest rozwiazaniem, a twarde postawienie granic i szczera praca nad pozytywnym egoizmem.

Wracając do poranka, gdy niekontrolowane mysli wiją swoją nic niepewności. Dam własny przykład, bo kazdy ma swoje demony.

1. Jest dobrze, ale zaczynam się bać. Jest dobrze, a przecież wiem ze dobrze nie trwa długo, niedługo coś się stanie. Muszę być gotowa. Pamietasz? już było dobrze, a nagle twoja bliska osoba prawie odebrała sobie zycie. Było dobrze, a nagle rodzice popadli w kolejne tarapaty fianansowe. Matka była długo miła, aż nagle zaatakowała silną bronią emocjonalną. Było dobrze, a nagle Twój wieloletni wiązek przestał istnieć. Zycie to żywioł, to natrua. Jedni żyją na spokojnych ziemiach, inni na terenach sejsmicznych. Choc nawet na spokojnych ziemiach może zdarzyć się klęska.

Skąd są te wnioski. Mocno pracujesz na swoje zdrowie, masz lepszy wgląd w siebie i czujesz większą kontrolę nad swoim życiem. Dzieki temu jesteś w stanie fukcjonować ufając sobie samej i nie bacząc na okoliczności zewnętrzne. Ta pewność będzie się umacniać i niedługo nie będziesz już patrzyła na to z taką niepewnością. Nie odpowiadasz za życie innych jak inni nie odpowiadają za Twoje.

2. On nie myśli o Tobie na poważnie, nie zakocha się w takiej głupiej dziewczynie. Przecież jesteś gorzej wykształcona, mniej zamożna, masz zaburzenia lekowo depresyjne, no dziewczyno opanuj się co Ty sobie myślałaś.

Zasługujesz na najlepszą miłość. Jesteś mądrą kobietą, niejeden czlowiek by sobie nie poradził z przeciwnikiem, któremu Ty stawiłaś czoła. Ludzie Cię uwielbiają. Masz ukończone dobre studia, stabilną pracę, grono przyjaciół.

3. Nie myśl o mieszkaniu na kredyt, przecież nie masz szans by przez 20 lat miec pewność zatrudnienia, a na rodziców nie możesz liczyć. Nie masz też męża i nie wiesz czy mieć będziesz.

Bzdura. Tej pewności nie ma nikt, a i tak większość korzysta z kredytów, gdyż nie ma możliwości odłożenia tak zawrotnej kwoty.

4. Przez to że miałaś takie życie już na zawsze będziesz żyła ze skazą. Będziesz przyciągać nieodpowiednich ludzi, nie uwolnisz się od toksycznych rodziców, a z czasem bedzie z Tobą coraz slabiej  i albo zjedzą Cię dolegliwości, albo staniesz się taka jak oni.

Bzdura. Już żyjesz inaczej. Nie wpadasz w długi, nie spóźniasz się, nie wyrzywasz na innych, jako jedyna poszłaś na terapię. Przecież już zeszłaś z ich drogi, tak wiec dalej podążać będziesz już własną.

itd itp,

Ciężkie prawda? No jasne, cholernie cięzkie i przygębiające. Jeszcze skubane mają taką siłe.

Jak już kilka postów wcześniej wspomniałam mamy narzędzia do ich naprawy:

1. 5 zasad zdrowego myślenia:

2. trening uważności

3. Są różne aktywności dodatkowe i warto znaleść coś swojego: ja wybrałam tango, taniec solo w odosobnieniu, jogę, TBC, saunę i jogging.

4. Afirmację: ja polecam Paul McKenna - Grunt to Pewność Siebie.

5. Zwracanie uwagi na "dobre rzeczy" zamiast tych złych.

Ile to potrwa? Długo moi mili. Jednak z każdym miesiącem będziecie je czuli coraz mocniej.


Hehe może zdaje się to głupie, ale trening przynosi efekty.

czwartek, 3 listopada 2016

MOJE ŻYCIE nowymi oczami ;-)

Idę do przodu. Tak chciałam, wiec tak sie dzieje. Zaczynąc bloga nadałam mu tytuł, który miał mi przypominać, że blog ma służyć zdrowiu, a nie ekspresji cierpienia, ahedonni i lęków.
Znam wiele blogów o depresji i nerwicy, dużo z nich ma bardzo ciemne tytuły. Coś na kształt "moje życie w otchłani", " cierpienie nie ma końca" i powiem Wam, że na takiego bloga nie wchodzę.
W całej tej chorobie należy sobie postawic za cel zdrowie. Nikt nie ma pewności czy i jak z tego g..wna wyjdzie i nie oszukujmy się to nie prosta sprawa.

Jedno jest potrzebne CEL do którego dążysz. Moim celem jest zdrowie i szczęście.

Dlatego:
Gdy pojawiała sie depresja- wiedziałam, ze minie. Pozwalałam jej być, przyglądałam się co chce mi powiedzieć, ale nie traktowałam jej jako stanu permanetnego.

Z czasem nauczylam się wychodzić z mojego zachwianego obrazu rzeczywistosci. Po pierwsze, czasami sami się w tym nastroju trzymamy przez złe mechanizmy. Zauważcie, że na początku żyjemy tymi stanami, nie ma nic innego tylko to jaki stan choroby mam dzisiaj. Przejawia się to tym, że podobają nam się smutne piosenki, przypdako sięgamy po ciężkie artykuły, a jeśli nagle zaczynamy wczuwać sie w literaturę Jakuba Żulczyka to już znak, że czas zmienić nazwisko na Depresja. Moi mili, oczywiscie to ma na początku pomóc, chcecie zrozumieć, że należycie do jakiejś grupy, gdyż z Waszej zostaliście wykluczeni. Jednak co dam Wam w dluższej perspektywie przyłączenie się do świata Lęku i Cieni? Bedziecie tam mieli znajomych z forum psychologicznych, może nawet nawiążecie związki z "waszymi" ludźmi, tymi którzy rozumieją tą nieskończoną nostalgię i walkę. By to zrozumieć musiałam tego doświadczyć, nikt mi nie opisał tego w sposób fachowy, a nawet mniej fachowy, trzeba było zanurzyć się w tym co stanowiło jakiś dłuższy czas część mnie. Teraz wiem, ze to nie byłam ja. To był stan chorobowy. Wiem, że wtedy próbowałam toczyć do moich żył zdrową krew, a jednak wciąż mieszała się z tą zatrutą, a ja nie wiedziałam co się dzieje i jak to zatrzymać. Jak każdy z Was. Nagle masz inną rzeczywistosć i jak każdy człowiek próbujesz się w niej odnaleźć. Popelniłam trochę błędów. Po pierwsze, szukałam osób równie mocno cierpiących, by poczuć przynależność do jakiejkolwiek grupy. Jednak jak ślepy mógłby prowadzic kulawego? To wartościowi ludzie, tak jak ja. I mam z niektórymi kontakt do tej pory, trzymam mocno za nich kciuki, ale droga każdego z nas tak naprawdę nie powinna się skupiać na wspólnym przeżywaniu choroby, tylko na wyjściu z niej.
W tym momencie, gdy pojawia się trochę słabsza kondycja psychiczna nie szukam kompanów cierpienia. Wiem, że to czkawka po zaburzeniach i czasami mogą się pojawiać, a nie jestem przez nie określana. Są gdzieś z boku mnie, kiedys znikną, lub stracą juz całkowicie moc oddziaływania.
Kolejnym ważnym punktem jest skupianie się na codziennych małych i większych osiagnięciach oraz na dostrzeganiu pozytywnych wydarzeń danego dnia, tak buduje się swój bezpieczny pozytywny świat. Tak zaczyna sie kontakt z samym sobą, budowanie poczucia własnej wartości i tym samym powrót do zdrowia. Czy to jest trudne, tak! Ponieważ by dojść do tego momentu teba wywrócić się tysiac razy.

Moje sukcesy:

Zakończyłam toksyczną relację.
Mam lepszy kontakt z samą sobą.
Nie odwiedzam for o ciezkiej tematyce.
Nie oglądam i nie czytam dramatów.
Zdecydowanie zwiększyła sie moja doza optymizmu.
Dostrzegam piękno otaczającego mnie świata.
Jestem dojrzalsza.
Czuję, ze decyduje o swoim życiu.
Rozwijam pasje.
Jestem bardziej autentyczna.


Tych sukcesów bedzie wiecej w tempię dla mnie własciwym.
Pozdrawiam Was ciepło.