czwartek, 3 listopada 2016

MOJE ŻYCIE nowymi oczami ;-)

Idę do przodu. Tak chciałam, wiec tak sie dzieje. Zaczynąc bloga nadałam mu tytuł, który miał mi przypominać, że blog ma służyć zdrowiu, a nie ekspresji cierpienia, ahedonni i lęków.
Znam wiele blogów o depresji i nerwicy, dużo z nich ma bardzo ciemne tytuły. Coś na kształt "moje życie w otchłani", " cierpienie nie ma końca" i powiem Wam, że na takiego bloga nie wchodzę.
W całej tej chorobie należy sobie postawic za cel zdrowie. Nikt nie ma pewności czy i jak z tego g..wna wyjdzie i nie oszukujmy się to nie prosta sprawa.

Jedno jest potrzebne CEL do którego dążysz. Moim celem jest zdrowie i szczęście.

Dlatego:
Gdy pojawiała sie depresja- wiedziałam, ze minie. Pozwalałam jej być, przyglądałam się co chce mi powiedzieć, ale nie traktowałam jej jako stanu permanetnego.

Z czasem nauczylam się wychodzić z mojego zachwianego obrazu rzeczywistosci. Po pierwsze, czasami sami się w tym nastroju trzymamy przez złe mechanizmy. Zauważcie, że na początku żyjemy tymi stanami, nie ma nic innego tylko to jaki stan choroby mam dzisiaj. Przejawia się to tym, że podobają nam się smutne piosenki, przypdako sięgamy po ciężkie artykuły, a jeśli nagle zaczynamy wczuwać sie w literaturę Jakuba Żulczyka to już znak, że czas zmienić nazwisko na Depresja. Moi mili, oczywiscie to ma na początku pomóc, chcecie zrozumieć, że należycie do jakiejś grupy, gdyż z Waszej zostaliście wykluczeni. Jednak co dam Wam w dluższej perspektywie przyłączenie się do świata Lęku i Cieni? Bedziecie tam mieli znajomych z forum psychologicznych, może nawet nawiążecie związki z "waszymi" ludźmi, tymi którzy rozumieją tą nieskończoną nostalgię i walkę. By to zrozumieć musiałam tego doświadczyć, nikt mi nie opisał tego w sposób fachowy, a nawet mniej fachowy, trzeba było zanurzyć się w tym co stanowiło jakiś dłuższy czas część mnie. Teraz wiem, ze to nie byłam ja. To był stan chorobowy. Wiem, że wtedy próbowałam toczyć do moich żył zdrową krew, a jednak wciąż mieszała się z tą zatrutą, a ja nie wiedziałam co się dzieje i jak to zatrzymać. Jak każdy z Was. Nagle masz inną rzeczywistosć i jak każdy człowiek próbujesz się w niej odnaleźć. Popelniłam trochę błędów. Po pierwsze, szukałam osób równie mocno cierpiących, by poczuć przynależność do jakiejkolwiek grupy. Jednak jak ślepy mógłby prowadzic kulawego? To wartościowi ludzie, tak jak ja. I mam z niektórymi kontakt do tej pory, trzymam mocno za nich kciuki, ale droga każdego z nas tak naprawdę nie powinna się skupiać na wspólnym przeżywaniu choroby, tylko na wyjściu z niej.
W tym momencie, gdy pojawia się trochę słabsza kondycja psychiczna nie szukam kompanów cierpienia. Wiem, że to czkawka po zaburzeniach i czasami mogą się pojawiać, a nie jestem przez nie określana. Są gdzieś z boku mnie, kiedys znikną, lub stracą juz całkowicie moc oddziaływania.
Kolejnym ważnym punktem jest skupianie się na codziennych małych i większych osiagnięciach oraz na dostrzeganiu pozytywnych wydarzeń danego dnia, tak buduje się swój bezpieczny pozytywny świat. Tak zaczyna sie kontakt z samym sobą, budowanie poczucia własnej wartości i tym samym powrót do zdrowia. Czy to jest trudne, tak! Ponieważ by dojść do tego momentu teba wywrócić się tysiac razy.

Moje sukcesy:

Zakończyłam toksyczną relację.
Mam lepszy kontakt z samą sobą.
Nie odwiedzam for o ciezkiej tematyce.
Nie oglądam i nie czytam dramatów.
Zdecydowanie zwiększyła sie moja doza optymizmu.
Dostrzegam piękno otaczającego mnie świata.
Jestem dojrzalsza.
Czuję, ze decyduje o swoim życiu.
Rozwijam pasje.
Jestem bardziej autentyczna.


Tych sukcesów bedzie wiecej w tempię dla mnie własciwym.
Pozdrawiam Was ciepło.

3 komentarze:

  1. Super, że masz sukcesy w swojej walce z chorobą :) Na pewno warto pisać takie posty i dawać nadzieję innym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje, ale każdy z Was, być może nawet szybciej niż ja może osiągnąć własne sukcesy. Nie zniechęcajcie się pojawiającymi się co jakiś czas spadkami/ lękami. Trzymam za Was, a raczej za NAS, bo jesteśmy w tej samej grupie kciuki,

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to małymi sukcesami dążyć do swojego zamierzonego celu. Bardzo fajny blogi i świetne wpisy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń