piątek, 24 lutego 2017

WSPÓŁUZALEŻNIENIE jak to wygląda? Niefajnie. CWICZENIA :-)

WSPÓŁUZALEŻNIENIE to też uzależnienie!

Moje objawiało się kompulsywnymi zakupami, huśtawkami emocjonalnymi, dawnym paleniem papierosów, miałam też okres większego spożycia alkoholu. O uzależnieniu od ludzi nie wspomnę.
Od partnerów, od rodziców dysfukcyjnych, ho ho ho. Nazbierało się tego.

To mechanizm. Bardzo podstępny mechanizm.
Zaczęło się dawno temu. Z powdou dysfukcji w Waszym domku doszło do skupienia uwagi całej rodziny na owym problemie. Paleta dysfuncji jest obszerna:

Alkoholizm (rodziców, rodzeństwa)
Choroba
Ryzykowane przedsiewzięcia, brak stablizacji
Inne uzależnienia
Problemy z pracą
Neurotyczność
Narcyzm
ect.

Problem mimo uwagi rodziny nie znikał. Pojawiło się uczucie bezradności, ale mimo wszystko wszyscy starali się ratować sytuację, bo w naszej świadomości budowało się latami przekonanie, że szczęście uzależnionego to też nasze szczeście. Powstał cel- uleczyć sytuację. Miało to nam dać zdrowie.

Zdrowie uzależnionego= Nasze Szczeście

I zaczęło się. Tłumaczenie, skupianie na nim uwagi, ratowanie, besztanie, płacz, bezsilność i coraz więsza wiara, że od tego zależymy my sami. Odwrtonie proporcjonalnie on też widział, że od UZALEŻNIACZA zależy on sam. I tak właśnie wszyscy staliśmy się jedną masą wspólnie splontanych oczekiwań i idących za tym zawodów.

Myslę, że lista moich żali do rodziców, rodzeństwa jest wręcz niekończona. Nie trzeba jej rozpisywać i analizować. Oni też pewnie mają listę antyLena. To naturalne, że w naszej dysfukcji zaczeliśmy się kiedyś zapętlać. Nierelane oczekiwania zrodziły toksyczne emocje, którę lekką stuszką drążyły nasze osobowości, by z impretem rozbroić całą konstrukcję.

Ja? Co kierowało moim życiem?

Muszę ratować, pomóc rodzicom jak już staną na nogi, będę mogła normalnie żyć i mi pomogą.

Od początku do teraz nie udało im się żyć stabilnie, oznacza to że moment, którego tak wyczekiwałam nigdy nie nadejdzie.

Rodzice wiedzieli, że mogą nas prosić o przysługi i przyzwyczaili się, że to jest wręcz naszym obowiązkiem. Doszło do sytuacji, że tata kilka razy w tygodniu dzwonil z prośbami o pożyczki, przysługi i ratowanie jego wielkiej mości. Mama mu oczywiście  w tym akompaniowała dumnie wygłaszając, że tyle im w życiu zawdzięczamy. Relacja zaczęła bazować tylko na poczuciu winy, obowiązku i powinności, kto chciałby się w tym miejscu znaleźć?

Jego fałszywy obraz działa do tej pory. Rozmawiając z nim o jakiejść aktualnej sprawie. Nawiązał do zdarzenia z pół życia wstecz i to też odebranego przez zakrzywiony obraz jego własnego schorowanego ego. Miałam wtedy studniówkę, poznałam wspaniałego chłopaka, który wziął mnie na bal, ale chciał to uczynić w sposób szarmanci i przedstawić się moim rodzicom. Niestety zamknieto mu przed oczami drzwi, ależ mi bylo wstyd. To był mój dzień! Po czym następnego dnia uslyszalam, ze jestem niewdziecznym dzieckiem, gdyż pomysłałam o sobie, gdy tata ciezko chorował. Tak był wtedy chory. Jednak już wtedy wszystko kreciło się wokoło jego biznesów, samopoczucia i nastrojów. Stąd sama sobie starałam uczynić mój wyjątkowy dzień wielkim. Jak sie dalej okazało chlopak już sie nie odezwał (to wygladało naprawdę słabo, gdy nie odpowiedział dzień dobry zamykając dzwi), a ja zostałam z wstydem i budowałam poczucie, że nie zasługuje na uwagę. Dodatkowo, ze skupianie uwagi na sobie jest złe. Dalej już szło jak zwykle. W momentach kiedy kolejny rok z rzędu nie dostawałam prezentu na urodziny, bo "akurat nie było pieniędzy". Później chodziłam za nimi żebrząc o niego :-). Oj, człowiek nawet nie myśli, ze takie rzeczy budują nasze ja. Oczywiście ich rocznice i pierwsze zarobione pieniądzę trzeba bylo pożyczyć i tak już co wakacje, gdzie jak się domyślacie zwrotów nie było :-P. I tak latami prosiłam, aż udało mi się ustalić, ze wezmę kredyt, a on będzie go spłacał.

Spotkania znajomych i stałe podkreślanie, ze biedni rodziciele nie mogą na nas liczyć. Gdzie kazdy wie, że jedno dziecko zgodzilo sie otworzyć firmę na siebie (załdużyć na 70 tys) i wciąż jest dzieckiem niewdzięcznym, a dwojka innych stale spelniała ich prośby.

Dlaczego tak bardzo chciałam ich wsparcia? Gdyż nie wierzyłam, że sama mogę zapewnić sobie opiekę i zadbać o swoje potrzeby. Pomaganie im chcroniło mnie przed wzieciem odpowiedzialności na własne barki. Cieżko sie z tego wyplątać, gdyż ten schemat powstawał latami i oczywiście moje uzależnienie od nich pogłębiało się. Stanęło na tym że miałam nerwice i depresję i dopiero byłam uzależniona od supportu innych. Na szczęście wszystko idzie juz w dobrym kierunku. Osobowość nabrała kształtu, a zaufanie do własnych osądów wzrosło.

Miałam prawo do celebrowania swojej studniówki i pełnej uwagi
Do zwracania uwagi na moje urodziny
Do zatrzymania pierwszych pieniędzy
I do dodecnienia mnie za fakt bycia.

Prawdę mówiąc pisząc ten wpis rozdrapałam coś co powinnam już zamknąć, ale zrobiłam to by opisać bardzo chory mechnizm współuzaleznienia, który jest niewiarygodnie niszczacy dla wszystkich jego człownków. Trzeba szybko przeciąć te liny zależności. Jeśli chcecie popracować w tym temacie polecam spoleczności Al anon, terapie współuzależnień lub DDA. Ewentualnie pomocna będzie również praca z psychologiem. Jak wiec wyjść z wspóluzależnienia? Trzeba uswiadomić sobie, że nie odpowiadamy za nałóg, chorobę badź dysfukcje tej osoby.  Bez względu na to ile siebie poświęcimy, nie wpłyniemy w ten sposób na drugą osobę, a często nawet zatrzymamy ją w uzależnieniu zdejmując z niej odpowiedzialność. Osoba cierpiąca na współuzależnienie, musi wiedzieć też o tym, że problem przechodzi na inne osoby, a szczególnie łatwo wciąga w to dzieci, niszcząc całe ich życie. One widzą zachowania współuzależnionego rodzica i uczą się tak fukcjonować. Tym o to sposobem 3 wspaniałe osoby (ja i moje rodzeństwo) staliśmy się wymęczonymi, schorowanymi duszami, zamiast ten wspaniały potencjał wykorzystać. Nic straconego, on nadal w nas jest. :-))))))

Ja już im wybaczyłam i to co robią widzę bez filtrów korygujących. Nie znaczy, ze mnie to nie dotyka, ale wiem już że nie mam na to wpływu. Odpuszczam wiec kontrolę i zdejmuję moją odpowiedzialność.

Wiem, że ciepiąc na współuzależnienie chcemy pomóc. Chcemy w końcu objąc kontrolą to przerażającą przestrzeń nałogu. Chcąc zdrowia uzależnionego musimy zrozumieć, że pomaganie to nie ściąganie odpowiedzialności z osoby dysfunkcyjnej. To zabrzmi brutalnie, ale tuszując wybryki, stwarzamy  dogodne warunki do tkwienia w nałogu. Dopiero gdy się wycofamy, swoje własne potrzeby uczynimy priorytetem, dopiero wtedy pozwolimy by ta osoba mogła coś pojąć. Nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za to co się dzieje u tej osoby. ZADNEJ.
Wiedzmy, że większość z nas w wiekszym lub mniejszym stopniu doświadczyła zaniedbań w domach rodzinnych. Nie czujmy sie  przytłoczeni, że mamy teraz bagaż nie do zdjęcia. Uznajmy, że to motywacja do czynienia na wyjątkowymi przez samych siebie. Uwaga i miłość do samego siebie to nasz cel by dusza już nigdy nie musiała błądzić i cierpieć. Będzie ciężko, ale efekt będzie zwieńczeniem naszej trudnej drogi.

CWICZENIE:

Na kartce należy wypisać kilka sytuacji, w których zostaliśmy poproszeni o przysługę i zgodziliśmy się ją spełnić, choć nie chieliśmy. Potem do każdej z tych sytuacji trzeba dopisać nasze odczucia:

Co zyskaliśmy i co straciliśmy spełniając prośbę, oraz co by się stało, gdybyśmy jej nie spełnili.

 
1. Spójrz jakie myśli i uczucia pojawiają sie gdy przesuwasz własne granice dalej niż planowałeś? 
 
Czy są to myśli typu? muszę to zrobić inaczej odrzuci mnie, lub uzna mnie za niewdzieczną, złą
powinnam pomóc bo jestem córką, jeśli teraz nie pomogę to jak znowu upadnę zostawią mnie
Jak niedługą staną na nogi to mi pomogą (nie staneli od 30 lat)
 
Uczucia: strach, niepokój, powinność, smutek, obrzydzenie, złosć, niemoc,
 
 
2. Za każdym razem, kiedy pojawi się dana myśl,  zaznacz to wraz z określeniem, której granicy to dotyczy.
Wczęśniej sprawdź jakie są granice, które są w Twoim przypadku przekraczane.
Moje to:
 
Narzucenie obowiązku opieki nad rodzicem. Pożyczanie pieniędzy i proszenie sie o zwrot.
Manipulacja emocjonalna- mechanizm poczucia winy, powinności, wymuszanie
Naruszanie mojej przestrzeni- pranie  w moim pokoju, branie moich rzeczy, wchodzenie bez pukania,
o róznych porach,
Objawy choroby mamy- ataki wściekłości i nieuzasadnione wybuchy
 
3. Po kilku dniach wypełniania Tabeli przyjrzyj się, które myśli „poszerzające” Twoje granice występują najczęściej. Z dużym prawdopodobieństwem są to przekonania, które pozwalając na przekraczanie Twoich granic w konsekwencji stają się przyczynami objawów, o których mowa w ćwiczeniu zatytułowanym „Barometr naruszania granic”.
 
 
Refleksja
Wykonując to ćwiczenie po pewnym czasie granice, których być może nie dostrzegasz staną się dla Ciebie widoczne, nauczysz się je rozpoznawać już po objawach, a także utrwalisz je, określając, na ile i z których możesz zrezygnować w bezpieczny dla Ciebie sposób. Zauważysz również, co Tobą kieruje, kiedy zgadzasz się na to, by po raz kolejny Twój partner je przekroczył. Można zauważyć, czy występuje jakaś cykliczność i jakie ponosisz koszty przypływów i odpływów. 

Możliwe, że zauważysz, że określone myśli powodują przesunięcie jednej, lub kilku określonych granic. Jednak potem być może występuje stopniowe ich naruszanie, co z kolei prowadzi do natrętnych myśli, nasilenia objawów i w konsekwencji – kolejnego kryzysu.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz