czwartek, 16 lutego 2017

WYSZŁAM Z TOKSYCZNEGO ZWIĄZKU- wspomnienia i podsumowanie CZEŚĆ PIERWSZA- JAK W TO WESZŁAM?

Koniec mojej gehenny zaczął się na całego rok temu. To nie był koniec związku, te związki się nie kończą w konkretnym momencie. Wchodzi się tj w proces KOŃCZENIA. Dzięki nerwicy i depresji nie poszłam dalej, nie urodziłam mu dzieci, ani nie zgodziłam się na ślub. Jednak jeśli na myśl Wam przyjdzie, by tłumaczyć swoje pozostanie w relacji posiadniem potomstwa, ślubu i nieruchomości (to mechnizm moje drogie- waszej samozagłady- tłumaczenie sobie czemu pozostaje tam gdzie umieracie) to spórzcie na całość. Ja byłam już w depresji i nerwicy, wiec kolejny emcojonalny stres mógł mnie dosłownie unicestwić. Jednak nie było nic do stracenia- a życie w cierpieniu to śmierć długa, bolesna i bezsensowana! Tonęłam w poczuciu winy, że coś musi być ze mną nie tak, skoro nie chcę z nim być.  Nie miałam zdrowej świadomości tego co dzieje sie ze mną od kilku lat. Wszystko przez tą bardzo podstępną i  niezdrową relację w którą weszłam, mimo znaków ostrzegawczych, które pojawiały się już na początku.


Zacznę jednak od POCZĄTKÓW.


Byłam młoda i nowy partner zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Miał świetne wykształcenie, dobrze rokującą pracę, był wysoki, dobrze zbudowany i z poczuciem humoru. Ja jeszcze nie pracowałam, kończyłam studia, a tu taki Autorytet zwrócił na mnie uwagę. WOW.

Ufność to moja cecha dominująca i nawet on jej nie zniszczył.
Nie jest to zła cecha, ale niestety łatwo stać się ofiarą wyrachowanego działania. Nie wspomnę, ze idealnie spasowałam się z DDA, ah, nieuświadomionym. Jednak czego można było się spodziewać po osobie wychowanej przez matke z DDA? Właśnie tego :-)

Podstawowe cechy osoby DDA i jej dzieci to branie odpowiedzialności za wszystko na siebie (jak również zrzucanie na innych w niemocy poradzenia sobie z jej ciężarem) , duża nieufność do świata oraz niezdolność odczytywania i przeżywania własnych uczuć (brak zaufania do własnej osoby i własnych sądów).

Jak sie zaczynają toksyczne związki?

1. Zwykle zaczynasz widzieć w partnerze Wybawce, Autorytet i nadajesz mu nadludzkie wartości.

Wręcz perfekcyjnie wypierasz wszelkie jego wady, a nawet fakty, które wskazują na to, że czekają Cię problemy.

Oczywiście, każdy widzi świat przez różowe okulary na początku znajomości. Jednak wierzcie mi, mechanizm zdrowej osoby nie jest aż tak selektywny jak nasz. Nie nasza wina, całe życie wypieraliśmy toksyczność zachowań własnego rodzica, skąd mamy umieć obronić się przed następnym niezdrowym egzemplarzem w naszym życiu?

Po pierwsze na początek trzeba nazwać rzeczy po imieniu we własnym dzieciństwie. Tak, byłam wiele razy ofiarą manipulacji emocjonalnej i niekiedy przemocy jaką stosowało dwóch najbliższych mi wtedy ludzi. Moich własnych rodziców.

2. W każdej emocji partnera widzisz własną sprawczość, wręcz winę. Jesteś odpowiedzialna za wszystko co sie dzieje. Strasz sie kontrolować, by tym razem wszystko poszło dobrze.

Tak odpowiadałaś za emocje rodziców za dzieciaka, to teraz odpowiadasz za cały świat. Prosta droga do nikąd. Odpowiadasz tylko za siebie. Jeśli ktoś nie radzi sobie z emocjami pozwól mu wziąć za nie odpowiedzialność. Baaa! Nawet ja sobie nie radziłam, ale musiałam ten ogrom ciężkich emocji przerobić. Wzięłam odpowiedzialność. Dla każdego to jedyna droga, by czuć się wolnym i znaleźć odpowiedzi na dręczące nas pytania.


3. Wszystko byleby tylko mnie nie ODRZUCIŁ. Klasyczny, wręcz paniczny lęk przed odrzuceniem.

Nie ważne czy kochasz, czy Ci się podoba, czy imponują Ci jego wartości. To wszystko jest nie ważne, najważniejsze by nie zostawił Cię. Wszak wmówiłaś sobie, że żyjesz dzięki mężczyźnie z którym jesteś bez względu na to czy go kochasz, czy on kocha Ciebie, czy doświadczasz przemocy, czy milion innych rzeczy.

Wyjścia są w zasadzie 3 z czego od razu mówię, że tą ostatnią odrzucicie przez uwielbienie do komplikacji życia.

* wejdziesz w związek z osobą toksyczną i cały czas, nieraz lata będziesz starała się by Cie nie odrzucił- później to juz nawet nie bedziesz wiedziała o co się tak starasz i jak się nazywasz. Będziesz tylko wiedziała, że Cię już nie ma, a i tak udaje Ci sie znikać bardziej i bardziej.

<Przeszłam i nie polecam>
PS.1< cudem przeszłam i większość kobiet z tego nie wychodzi! wiec tym bardziej nie polecam!>
PS.2-< jeśli jesteś w takim związku pewnie sobie myślisz "u mnie to jeszcze nie jest aż tak toksycznie, w zasadzie to sporo winy leży we mnie" ho ho to znak potwierdzający wielkie kłopoty w których się znalazłaś. >


*wejdziesz w zwiazek z osobą, której nie bedziesz kochała lub z którą będziesz nieszcześliwa. Na początku bedziesz dążyć do tego by poczuć pewność, że Cię nie opuści, gdy trafisz równie pogubioną duszę zobaczysz, że jesteś dla niej "przetrwaniem", "żyć albo nie żyć", a taka odpowiedzialność jest ponad siły większości ludzi. Miłość to wybór, a nie uzależnienie.

*poznasz kogoś o niesamowitej empatii i inteligencji emocjonalnej, który pomoże Ci wyplątać się z zawiłości własnego sytemu postrzegania. Okaże Ci szacunek i zrozumienie oraz obdaży bezwarunkową milością. <3

Oh marzenie, ale cóż tak się zwykle nie dzieje, a nawet jeśli zdarzy Wam sie to szczeście i tak musicie przejść emocjonalną terapię by potrafić takie uczucie przyjąć. Zwykle z góry zakładamy, ze każdy nowy osobnik będzie naszym Wybawicielem, a tak naprawdę to my mamy stać się własnymi Zbawcami.

Wiem wiem. Trudno opuścić fantazję z Pretty Women, Kopciuszka i innych romantycznych dzieł kinematografii, lecz warto to zrobić. Jednak jeśli w jej miejsce ma wejść ta o nas zdolnych do wyjścia z każdej opresji, potrafiących zadbać o swoje potrzeby, rozwijających się i pełnych pasji to zdecydowanie lepsza opcja na prawdziwe życie.

4. Nie słuchasz intuicji.
Niemal z uporem maniaka tworzysz alternatywną rzeczywistość, której nie ma.
Przykład:
Moj poprzedni 9 letni związek:
1) Czułam, że coś jest nie tak. (pół roku pozniej okazało się że mieszkał jeszcze ze swoją ex- jak zaczynaliśmy nasz zwiazek)
2) Zabawa w jednorękiego bandytę nie jawiła mi się jako hazard.
3) Sączenie piwa lub drinków dowodziła, że jest rozrywkowy.
4) Nie wspomnę o tym, że kompletnie nie zwróciłam uwagi na to,że nie liczy się z moim zdaniem, że jest daleko emocjonalnie.

5. Nagle całe inny świat przestaje istnieć.
Znajomi na bok, zainteresowania na bok (lub nagle interesujesz sie tym czym on), liczy się tylko on. Moje drogie Panie (i Panowie), nasz świat jest nam niezmiernie potrzebny, by być sobą. Tak, trudne to. Szczególnie, że w dzieciństwie nie wyrobiliśmy silnej osobowości, a teraz wszystko co z nami nie związane zdaje się być fajniejsze i lepsze, ale to już nasza praca do odrobienia. Odnajdźmy się teraz, powoli próbujmy nowych rzeczy i zwracajmy uwagę na własne odczucia, wsłuchujmy się w siebie, twórzmy wyraźny obraz własnego ja.

6. Oczekujesz wynagrodzenia za krzywdy dziecka.
Partner winny Ci jest dać miłość bezwarunkową jakiej nie dostałaś jako mała istota. NIE! To nie zadanie nowego partnera.

BA! Jak któryś Ci obieca na początku całkowite oddanie, miłość bezgraniczną i uzna Cię za anioła, który pojawił się w jego umęczonym świecie- WIEJ! toksyczni panowie jak nikt potrafią obiecać złote góry z których kiedyś będziesz spadać nieskończenie.

7. Masz obsesje kontroli.
Chcesz tak ułożyć związek, emocje swoje i jego, żeby tym razem w końcu był happy end. Jeśli pragniesz happy end'u zakończ kontrolę. Puść liny, niech wszystko ułoży się naturalnie, niech dobre zostanie, a zle odejdzie. Poprzez kontrolę nawet nie zauważysz jak wplątasz się w chory związek, miłość to nie uzależnienie (siebie od kogoś- kogoś od siebie) - to wybór.

8. Robisz wszystko by zasłużyć na miłość.
Kochana zasługujesz na nią już teraz, jesli musisz coś robić by tak było oznacza to, że te uczucie nie stało nawet troche obok miłości. Pozwól sobie na prawdę, by nie wejść z uporem maniaka w coś z czego równie szybko się nie wychodzi.

9. Sama nie jesteś autentyczna.
Jak coś Cię niepokoi nie mówisz o tym, by nie wyjść na słabą. Jak masz zły nastrój uśmiechasz się. Jak nie masz ochoty na sex uprawiasz go by Pana nie wystraszyć. Naprawdę?  Długo tak zamierzasz? Lata? Wiesz co się dzieje dalej? Kiedy już nie wiesz czy ja to ja? Siedasz u psychologa i mówisz, że kompletnie nie wiesz kim jesteś i czego chcesz.

10. Każdego dnia myślisz, że nie zasługujesz na szczęście.
Jesteś niedostatecznie piękna, mądra, bogata, masz bagaż emocjonalny bądź jakąś dolegliwość lub chorobę. Nie widzisz nic co można byloby w Tobie pokochać. Przecież nikt takiej Cię nie zechce, wiec jeśli zdarza się KTOKOLWIEK ogarnia Cię zdziwienie i pragnienie by przekonać go (a tak naprawdę siebie), że jesteś warta kochania. I czytasz te mądre artykuły i wtedy małe światło Ci miga, ale kilka godzin później znów ciemność. Tak Moja Miła (Mój MiłY) to tu cały problem. To tu ukryte są wszystkie sekrety Twojego ciepienia. Jedyna najważniejsza osoba nie umie Cię kochać- TY SAM. Bez tego żadnej milości nie będzie. Dziś zacznij! Zrozum i ciągle sobie potarzaj, że nikt w tym momencie nie jest wspanialszy niż Ty, nikt nie zasługuje teraz bardziej na miłość i dumę z istnienia niż TY! I drukuj sobie te artykuły! Noś w torebkach, pisz na kartce sobie miłe słowa, mów do siebie łagodnie, wybacz wszystko, przebacz też innym i idz z głową wysoko, wiedząc, że właśnie tego dnia zdecydowałeś sie w KONCU stworzyć wspaniały związek z samym sobą. I pamiętaj to będzie DŁUGA droga, trudna, na początku niezrozumiała, ale jedyna właściwa, którą masz iść.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz